Archiwa kategorii: Kosmos

ŚWIADOMOŚĆ – NIEZWYKŁA POSTAĆ ENERGII

Share

ŚWIADOMOŚĆ– czym w istocie jest, jak ją pojmować- z czym wiąże się biorąc pod uwagę kontekst fizyki kwantowej, medycyny informacyjnej, czy też aspekty modelowania rzeczywistości…?  Jak to się dzieje, jak to działa, że można zmienić wszystko, wyleczyć, przekonfigurować rzeczywistość? Na jakiej zasadzie łączymy się z innymi bytami, wchodzimy w związki czy bliskie relacje…?

Świadomość zdaje się być niesamowitym „instrumentem” stwarzania wszechświata”.  I nie ma w tym zdaniu najmniejszej przesady. Żeby sobie uzmysłowić wszystkie konsekwencje tego założenia, warto zapoznać się z myślą zamieszczoną poniżej. Autor- Janusz Dąbrowski- w niezwykle prosty i przystępny sposób odniósł się do przytoczonej kwestii,  zachęcam do lektury całym sercem!

Oto fragment świetnej książki Janusza Dąbrowskiego- „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu – Jak wykorzystać lecznicze właściwości pól magnetycznych?” –  oczywiście zachęcam do przeczytania całości. WARTO!

„Jesteśmy żywym układem, ale myślącym, posiadającym świadomość i uczucia. Jak to potraktować?

Czy świadomość jest dostrzegalna? Czy można ją zmierzyć, zważyć, zarejestrować? Oczywiście, że nie – przynajmniej dostępnymi nam metodami i w naszym wymiarze. W innych wymiarach – owszem, być

świadomość

Prof. David Bohm, słynny angielski fizyk, na podstawie precyzyjnych obliczeń potwierdził istnienie we Wszechświecie 12 wymiarów, w jakich rozgrywa się nasza rzeczywistość. Drzwi do innych, równoległych światów mogą otwierać – według niektórych naukowców – potężne pola magnetyczne tworząc swoiste „szczeliny” w czasie i przestrzeni.Tezę o istnieniu równoległych światów (teoria wielości światów we Wszechświecie) przedstawił również w końcu XVI (!) wieku genialny filozof Giordano Bruno (dominikanin zresztą), spalony w 1600 r. na stosie za tę herezję. A już na marginesie naszego zasadniczego tematu: liczba „12” jawi się jako liczba w pewnym sensie mistyczna – 12 godzin na zegarze, 12 miesięcy, 12 znaków Zodiaku, 12 czakramów (centrów energii), 12 ciał niebieskich w naszym Układzie Słonecznym (włącznie z planetą „X” – Transplutonem, zwanym przez starożytnych Sumerów Mardukiem), a z tematów biblijnych (w tym apokaliptycznych) – 12 apostołów, 12 tysięcy opieczętowanych z 12 plemion Izraela, 12 bram w Świętym Mieście, a na bramach 12 aniołów, 12 warstw fundamentów murów miasta o długości 12 tysięcy stadiów itd. Dodajmy do tego dwanaście królestw dla dwunastu oświeconych, dwunastu władców przemawiających do dwunastu aniołów – to już z „Ewangelii Judasza”… Uff! Wracajmy do tematu.

Fizjolog mózgu, noblista sir John C.Ecless przeprowadzał badania nad zjawiskiem tzw. „wędrującej świadomości”. Opierając się na podstawowym w fizyce prawie zachowania masy i energii doszedł do wniosku, że bioenergia człowieka nie może zniknąć nawet po śmierci. Zagadką jest tylko, czy energia świadomości po śmierci ustroju pozostaje całością, czy też zostaje rozbita na drobne cząstki? Energia jest równoważna materii (i na odwrót – przynajmniej tak dziś uważamy na podstawie znanych praw fizyki przyjętych za słuszne…), więc materia podobnie jak energia może pojawiać się w każdym wymiarze, choć niekoniecznie musimy ją dostrzegać.

Wyobraź sobie łopaty śmigłowca. Widzisz je doskonale, kiedy są nieruchome. Po wprowadzeniu w ruch wirowy nie widzimy ich, nie potrafimy wykryć zmysłami ich obecności. Jedynie nasza świadomość oparta na wiedzy i doświadczeniu mówi, że one istnieją i nie należy zbliżać się do nich. Dla człowieka nieświadomego takie spotkanie z niewidoczną dla niego energią może skończyć się tragicznie.W tym sensie wirujące łopaty wirnika są dla nas w innym wymiarze. Są dostępne dla naszych zmysłów pod warunkiem, że znajdziemy sposób na przywrócenie ich do naszego dostrzegalnego świata. Wystarczy więc zatrzymać wirnik.

Można ównież wejść w „inny wymiar”. Jak? Po prostu usiąść na wirujące łopaty wirnika (technicznie jest to trochę trudne, prawda?). Względem łopat nasze ciało będzie nieruchome – wszakże poruszamy się z jednakowymi prędkościami. Będziemy wówczas widzieli każdy szczegół budowy wirnika. Jednak jednocześnie stracimy z oczu cały świat – znajdziemy się w innym wymiarze. Zatrzymanie łopat wirnika– to powrót do naszego wymiaru. Typowe dla teorii względności – jeśli chcemy powiedzieć, że poruszamy się (lub nie poruszamy się), to zawsze należy dodać: „A względem czego?” I inna jeszcze ilustracja teorii względności Einsteina. Trzymasz w rękach gorący garnek przez sekundę – wydaje Ci się, że to godzina; trzymasz w ramionach gorącą kobietę przez godzinę – wydaje się, że upłynęła sekunda …

Przykład śmigłowca – z pewnością niesłychanie uproszczony – jest ilustracją ruchu materii poza granicę naszego postrzegania i jej powrotu do świata ludzkich zmysłów. Czy w takim razie nasza świadomość nie może zachowywać się podobnie? Okazuje się, że świadomość to również forma energii. Energia jest niewidoczna, niewyobrażalna. Dostrzegalne są jedynie jej skutki. Świadomość człowieka wykazuje działanie – jest w stanie spowodować ujemne, względnie dodatnie skutki w tkance łącznej i nerwowej, ba! – w całym ustroju człowieka. Świadomość nie odgrywa li-tylko roli poznawczej, świadomość jest stwórcza – nie tylko od-twórcza. Warto tu przypomnieć przedstawianą wcześniej hipotezę przyczynowości formatywnej Ruperta Sheldrake’a i wizję Pierre’a Teilharda de Chardin. Jest więc tak, że:

MYŚL STWARZA.

Myśl jest energią, a my sami zmaterializowaną, czyli bardzo gęstą postacią energii obdarzoną świadomością. Świadomość jest więc stanem energetycznym (W. Sedlak), a nie tylko poznawczym, nosi więc cechy materii. Energetyczna strona materii to dynamika i działanie, to siły oraz ich zależności.To z kolei powoduje, że świadomość bezustannie komunikuje się. Bowiem świadomość wibruje lub można ją zmusić do wibracji. Kluczem tej komunikacji i wibracji jest spektrum elektromagnetyczne działające na bioelektroniczny układ naszego organizmu (będziemy do tego jeszcze kilkakrotnie wracać).

ŚWIADOMOŚĆ JEST BYĆ MOŻE NAJSUBTELNIEJSZĄ FORMĄ MATERII I RUCHU, BARDZIEJ SUBTELNYM ASPEKTEM RUCHU CAŁOŚCIOWEGO. ~ David Bohm

Ponieważ myśl jest energią, więc myślą (a także uświadomieniem sobie źródła naszej mocy, tj. obecności Boga w człowieku – „JAM JEST…” – przecież jeśli zostaliśmy stworzeni przez Boga, to jesteśmy Jego dziećmi, a więc posiadamy boski pierwiastek…) – możemy zmieniać i tworzyć naszą rzeczywistość, nasz świat zgodnie z naszymi potrzebami i intencjami (ale w zgodzie z Najwyższym Dobrem wszystkich istot – inaczej negatywne intencje i działania obrócą się wcześniej czy później przeciw ich twórcom).Mówi o tym m.in. G.I. Szypow, według którego materia powstaje z wcześniejszych planów, pierwotnej idei, pomysłu, intencji, które dokładnie przetworzone w naszym umyśle, ułożone w mentalny projekt zamieniają się w projekt rysunkowy, aby później przeobrazić się w konkretny materialny kształt.

W celu realizacji takich marzeń czy idei potrzebna jest jednak do tego myśl – gorąca, pełna pozytywnej emocji (o negatywnej nawet nie wspominajmy…), pozbawiona niezdrowego egoizmu, samolubstwa, myśl pełna niezachwianej wiary. Efektem będzie podporządkowanie energii naszej woli, co umożliwi stworzenie tego, co pragniemy. Jedna uwaga jednak – nie może to być myśl stricte rozumowa, „zimna”, wykalkulowana.

I te wynurzenia autora nie są czystą, myślową spekulacją – to wnioski z fizyki kwantowej, wg której cząstki elementarne, np. fotony zachowują się tak, jakby były obdarzone świadomością, potrafią przekazywać sobie informacje – nawet na olbrzymie odległości i są w stanie podporządkować się naszej woli. Już David Bohm wskazywał na to niesamowite, niepojęte wprost zjawisko nazywając je NIELOKALNOŚCIĄ. Oznacza ono po prostu fakt, że na taki obiekt kwantowy jak np. elektron wpływa nie tylko to, co dzieje się w jego bezpośrednim otoczeniu (w tzw. „lokalności” obiektu). Okazuje się, że nawet zdarzenia w miejscach położonych daleko od obiektu („nielokalność”) mają na jego zachowania zasadniczy wpływ. Dodajmy dodatkowo – o czym wcześniej wszakże już mówiliśmy, że takie wpływy nielokalne rozchodzą się natychmiastowo, nieskończenie szybko (co wykazano również eksperymentalnie). „Pewne «wiadomości» między obiektami kwantowymi podróżują nie tylko szybciej niż światło, lecz w istocie natychmiastowo. Einstein nazwał to zjawisko «niesamowitym działaniem na odległość».” („Encyklopedia fizyki kwantowej”, John Gribbin). Nielokalność jest integralną cechą świata kwantów. To, co się dzieje w jednej jego części ma natychmiastowy wpływ na cały świat. Potwierdza to również kwantowa teoria tzw. zmiennych ukrytych.

Fizyk Brian Josephson, noblista („złącze Josephsona”) powiedział swego czasu, że: „Wygląda na to, że jedna część Wszechświata wie o innej części.”, zaś inny fizyk – Jack Sarfatti z Centrum Fizyki Teoretycznej Trieście (Włochy) stwierdził: „Jeśli informacja jest gdzieś w systemie reprezentowana, musi w tym systemie występować wszędzie!”. Warto więc teraz uzmysłowić sobie, że my, ludzie, jako istoty elektromagnetyczne o świetlistych ciałach, należymy do świata kwantów. To sprawia, że zarówno na nas jest wywierany natychmiastowy wpływ całego szeregu zjawisk, w tym elektromagnetycznych, jak również i my sami wywieramy kolosalny natychmiastowy wpływ na otaczający świat. W jaki sposób? Otóż poprzez wymianę informacji – zarówno wysyłanej przez nas w przestrzeń, jak i odbieranej przez nas z przestrzeni – o czym wcześniej już była mowa. Wymaga więc to szczególnej odpowiedzialności z naszej strony za nasze postępowanie, za każde wypowiedziane słowo i każdą powziętą myśl. Rozważ: „Mowa jest srebrem, milczenie – złotem”. Następny więc wniosek wypływający z kwantowego postrzegania świata jest prosty:

CZYŃ INNYM TAK, JAKBYŚ CHCIAŁ, ŻEBY INNI CZYNILI TOBIE… ~ Złota Reguła

W dodatku – jak wspomniałem – mamy wpływ na zachowania cząstek elementarnych, ponieważ mogą się one zachowywać zgodnie z naszą wolą. Jest to szokujące nawet dla naukowców zajmujących się fizyką kwantową.Powiedzieliśmy wcześniej za Einsteinem, że materia jest jakby zamrożonym, zestalonym światłem. Światło zaś jest podstawowym budulcem wszechświata. Prześledź teraz pewną logikę rozumowania.

Wiesz, że cała materia zbudowana jest z różnorodnych pierwiastków, a te z atomów. Wibrujące ciągle atomy nie są „pełne” – są puste w środku – o czym już mówiliśmy. Wokół ich jąder krążą elektrony dokonując przeskoków kwantowych (określenie Erwina Schrödingera). Krążące po danej orbicie elektrony posiadają energię charakterystyczną dla tej właśnie orbity, czyli tzw. stan kwantowy, poziom energetyczny. Ciekawe jest, że te przeskoki między poziomami dokonują się NATYCHMIASTOWO, nie wymagają czasu (!). Elektrony dokonując przeskoków między stanami energetycznymi emitują lub pochłaniają energię, czyli wymieniają się informacjami – jak wspomnieliśmy – natychmiastowo. Wypromieniowana w postaci fali elektromagnetycznej energia ma ścisłe parametry – m.in. długość, częstotliwość. Od parametrów tych zależy ściśle charakterystyka promieniowania – np. barwa wypromieniowanego w postaci kwantów światła.

Promieniują wszelkie substancje. W przypadku żywych komórek jest to promieniowanie mitogeniczne, zbliżone do promieniowania nadfioletowego. Takie promieniowanie kwasów nukleinowyh i białek badał m.in. prof. Fritz-Albert Popp, czołowy ekspert od biologicznie emitowanych fotonów z Międzynarodowego Instytutu Biofizyki w Niemczech. Ogłosił on w 1974 r. teorię, wg której „…biologiczna materia konfiguruje się w świetle słonecznym w takim wymiarze, który umożliwia wzrastanie zdolności jego gromadzenia, służącego nadrzędnym celom.” [czyżby wyższym?! – przyp. autora]. Postrzegał człowieka nie jako zjadacza kalorii, lecz jako żywy organizm „pobierający ze środowiska światło” („Czwarty Wymiar nr 4/2006, „Spirale życia i energii”, Ilona Słojewska) oraz emitujący światło. W dodatku „(…)Popp i jego zespół uważają, że światło z czoła i rąk pulsuje w tych samych podstawowych rytmach, które u ludzi chorych ulegają zakłóceniu.” („Nexus” nr 3/2006, „Wieści z globalnej wioski” – „Emitujące światło palce”).

Najnowsze badania potwierdzają twierdzenia prof. Poppa. „Mitsuo Hiramatsu, naukowiec z Centralnego Laboratorium Badawczego przy Hamamatsu Photonics w Japonii, który prowadził badania, oświadczył przedstawicielom Discovery News, że ręce nie są jedyną częścią ciała, która emituje światło, uwalniając światło, uwalniając fotony, czyli maciupeńkie naergetyzowane porcje światła. – Nie tylko ręce, ale również czoło i podeszwy naszych stóp emitują światło – oznajmił. – Obecność fotonów oznacza, że nasze ręce cały czas wytwarzają światło”.

Wszelkie niedomagania organizmu mają bezsprzecznie wpływ na charakterystykę emisji tego światła, w związku z czym pojawiają się nowe możliwości diagnozowania pacjentów, jak też nowe metody leczenia (np. stosowanie tzw. „przeszczepów informacyjnych”) oraz potrzeba powrotu do metod zapomnianych (np. leczenia światłem). Czy fakt istnienia promieniowania żywych organizmów oznacza automatycznie, że musimy każdy rodzaj promieniowania dostrzec naszymi zmysłami? Oczywiście nie, bowiem cały typowy układ optyczny człowieka, tj. wzrok, funkcjonuje jedynie w zakresie pasma widzialnego, tj. światła białego składającego się z tęczowych barw (po rozszczepieniu światła białego w pryzmacie – czyli dyspersji).

Każdy z pierwiastków danej substancji promieniuje inaczej, ma inną charakterystykę, ma własny zestaw linii widmowych. Na tej podstawie łatwo zidentyfikować skład substancji tworzących np. gwiazdy odległe od Ziemi o niewyobrażalne dla nas odległości. Wykorzystuje się to zjawisko w tzw. widmowej analizie spektroskopowej (badanie widma promieniowania elektromagnetycznego, a zwłaszcza linii widmowych). Innych rodzajów promieniowania, np. nadfioletowego lub podczerwonego oko ludzkie nie jest w stanie dostrzec. Co nie oznacza, że promieniowania tego nie odbieramy. Wypromieniowywane w postaci niewyobrażalnie małych porcji – kwantów – światło (energia) jest więc ściśle związane z elektronami i atomami.

I właśnie dlatego światło stanowi podstawowy budulec Wszechświata. Podobnie jak ziarenka piasku są podstawowym budulcem potężnego budynku, a nie tworzące go cegły czy betonowe płyty. Piasek w stanie luźnym przesypuje się między palcami. Jeśli jednak dodasz do tego spoiwo lub odpowiednio silnie go ściśniesz zamieni się w stały kształt zgodnie z życzeniami budującego.Podobnie woda. Nie widzisz cząsteczek pary wodnej. Jednak zdajesz sobie sprawę, że one istnieją. Wystarczy stworzyć odpowiednie warunki (odbierając energię) i cząsteczki pary zaczną zbliżać się do siebie. Kiedy będzie ich już wystarczająco dużo utworzą kroplę. Wiele kropel utworzy kałużę, wiele kałuż utworzy zaś jezioro, rzekę czy ocean.

Kiedy posuniesz się z procesami fizycznymi jeszcze dalej, to możesz spowodować, że woda jeziora zamarznie. Jeśli wlałbyś wodę do odpowiedniej formy i zamroził, to zamarzłaby tworząc żądany przez Ciebie kształt. Nie zmienia to wszystko jednak pewnego podstawowego faktu – kształt ten tworzą niezliczone ilości pojedynczych cząsteczek wody, które zmusiłeś do tego, aby zbliżyły się do siebie, aby nie pozostawały w dotychczasowym rozproszeniu. Ty zagęściłeś te krople tak bardzo, że stworzyły widoczną, zestaloną (ale jednak ciągle dziurawą!) materię.

Przypominasz sobie zabawę w śnieżki? Zbierasz śnieżny puch, ugniatasz go zbliżając do siebie płatki śniegu tak bardzo, aż utworzy się twarda, śnieżna kula. Pojedyncze kule toczysz po lepiącym się śniegu zwiększając ich masę, rozmiary i budujesz śnieżny dom.I znów – nie zmienia to faktu, że podstawową cząstką budulcową tego śnieżnego pałacu jest pojedynczy płatek śniegu, a w zasadzie cząsteczka H2O – cząsteczka wody, a w zasadzie dwa atomy wodoru i atom tlenu, a w zasadzie tworzące atomy jądra atomowe i krążące po orbitach wokół nich elektrony połączone elektromagnetycznym i grawitacyjnym spoiwem. Co to wszystko ma wspólnego ze światłem? A otóż ma.

Podobnie jak zagęszczałeś cząsteczki i krople wody, podobnie jak lepiłeś płatki śniegu, tak możesz zagęścić fotony światła (jakie to proste…), te mikroskopijne cząsteczki. Wcześniej rozproszone mogą teraz utworzyć gaz fotonowy, później chmurę fotonową, następnie fotonowe jezioro, by dalej przybrać zestalony kształt. Pojmujesz już teraz zupełnie łatwo, jaki jest sens stwierdzenia, że „materia jest uwięzionym (zamrożonym) światłem”. Uświadomienie tego ma głębszy sens. Okazuje się w takim razie, że każdy z nas ma pod ręką niewyobrażalne ilości podstawowego surowca, z którego zbudowany jest cały Wszechświat, wszelkie substancje tworzące niezliczone przedmioty, nasz codzienny pokarm i nasze ciała.

Czy rozumiesz już, że siłą swojej woli mógłbyś w każdym momencie sięgać do tego niewyobrażalnie wielkiego i zaopatrzonego w niezmierzone ilości zapasów specjalnie przygotowanego dla Ciebie spichrza?Czy pojmujesz już, że również siłą Twojej woli mógłbyś ukształtować dane Ci pierwotne tworzywo w wyrób, jaki jest Ci niezbędny do życia lub jakiego pragniesz?

Ciekawe tylko, że ponad 2000 lat temu pojawił się na Ziemi człowiek, o którym zwykle sądzimy, że absolutnie nie mógł mieć pojęcia o fizyce kwantowej, a czynił cuda, materializował pragnienia i twierdził, że my jeszcze większe cuda będziemy czynili… Tyle tylko, że Ten Człowiek odkrył, że jest dzieckiem Boga Doskonałego, które posiada w takim razie wszelkie atrybuty Boga pochodzące bezpośrednio z Boskiego Źródła i pozwalające stawać się stwórcą. Niezbędny był jednak do tego bezpośredni kontakt z Najwyższym Stwórcą, rezonans z Boską Energią, jedność z Bogiem. Z kolei warunkiem podstawowym nawiązania bezpośredniego kontaktu ze Źródłem Mocy i korzystania z Jego zasobów miała być niezachwiana wiara w Dziecięctwo (Synostwo) Boże (czyli dziedziczenie możliwości stwórczych Boga), absolutna czystość intencji i krystalicznie czysta świadomość przepełniona i promieniująca Uniwersalną Miłością.

I swoim odkryciem człowiek ten – Jezus z Nazaretu – dzielił się z innymi pragnąc, aby – podobnie jak On – i inni mieli możliwość zbliżenia się, powrotu do Boga, stania się Jednią ze Stwórcą. W dodatku wiedział doskonale, że większość Go nie zrozumie, wielu przeinaczy jego myśl i działanie, a będą również tacy, dla których stanie się kamieniem obrazy. Wiedział jednak również, że raz posiane ziarno skiełkuje i da odpowiedni plon we właściwym czasie. Miał także świadomość, że skończy się to wszystko Ostateczną Próbą możliwości i mocy (dodajmy – zwycięską próbą), jakie posiadał będąc w jedności z Bogiem. Posiadał więc świadomość mocy, która umożliwi Mu odbudowanie ciała w każdej chwili – nawet wtedy, kiedy uległoby zupełnemu rozkładowi. Przecież odpowiedni surowiec miał do swojej dyspozycji we Wszechświecie w niewyczerpalnych wprost ilościach. Próba ta miała udowodnić wszystkim, że możliwe jest „odbudowanie zburzonej świątyni”, w dodatku w ciągu trzech dni (choć mógł zrobić to szybciej) – co też nie było przypadkowe…

Czy i ten dowód mocy woli stał się dowodem wystarczająco przekonującym dla większości z nas? I na koniec słowa: „Przebacz im, Panie, bo nie wiedzą, co czynią…”. Nic nowego pod słońcem – ignorancja, nieświadomość powodują zwykle straszne skutki.Tymczasem jaka jest nasza świadomość dzisiaj?

Przypuszcza się, że masa świadomości stanowiąca sumę świadomości wszystkich istot, ich myśli, uczynków wchodzi w rezonans z wiedzą kosmiczną albo jej fragmentami (rezonans morficzny) i stamtąd odbiera informacje (wrócimy do tego tematu przy tzw. Gaiamind Project).Ta zbiorowa świadomość tworzy swoiste „pole pamięciowe” (pole morfogenetyczne wg R. Sheldrake’a) otaczające kulę ziemską, w którym przechowywane jest w postaci impulsów myślowych wszystko to, co ludzkość (i nie tylko ludzkość) kiedykolwiek czuła, myślała, czyniła. Trudno więc mówić jedynie o polu grawitacyjnym czy magnetycznym naszej planety.

Gustaw Fechner, niemiecki fizyk, ma pewnie rację twierdząc, że musi istnieć coś, co jest świadomością planety: „Tak jak mózg człowieka składa się z milionów komórek, tak świadomość planety składa się ze świadomości zamieszkujących ją organizmów.” Wszystkie więc stworzenia mają wkład w intelekt naszej planety i jej biosfery, a ten z kolei jest częścią mądrości całego Kosmosu.

WSZYSTKO WE WSZECHŚWIECIE POSIADA – MNIEJ LUB BARDZIEJ ROZWINIĘTĄ – WŁASNĄ ŚWIADOMOŚĆ. ~ G.I. Szypow

Każdy z nas wysyła wibracje – i Ty, i ja i cała reszta naszych sióstr i braci – również „braci mniejszych”. Wibracje te ciągle zmieniają swoje parametry zgodnie ze zmianami, jakie zachodzą w naszych nastrojach, uczuciach, myślach, słowach, działaniach w końcu. Przypomnijmy wniosek z kwantowej teorii zmiennych ukrytych – każda zmiana w jednym punkcie Wszechświata natychmiast wpływa na zdarzenia w każdym innym jego punkcie. Czy można w takim razie wyobrazić sobie bardziej skomplikowaną strukturę przestrzenną tych fal i wibracji? Połączone ze sobą tworzą pole energetyczne – obszar, wewnątrz którego żyjemy i który zawiera wielki zasób informacji. Moc tego pola oddziałuje w subtelny sposób na wszystko, co dzieje się na Ziemi – zwłaszcza na naszą świadfomość i przypuszczalnie na zdrowie każdego z nas.

A przestrzeń kosmiczna? Przecież cała ona jawi się jako potężna biblioteka zawierająca całą wiedzę Wszechświata – o czym wcześniej już mówiliśmy. Trzeba tylko umieć z niej skorzystać. Przypomina to nieco internet – elektroniczną bibliotekę. Jeśli ktoś wie, jak się nim posłużyć – otwiera bank informacji (powiemy o tym jeszcze w dalszej części). Już Albert Einstein zauważył: „Jesteśmy w sytuacji małego dziecka wchodzącego do olbrzymiej biblioteki wypełnionej książkami w wielu językach. Dziecko wie, ze ktoś musiał napisać te książki. Ale nie wie jak.” Dodajmy : najczęściej nie wie również, jak z tej wiedzy skorzystać.Dostęp do takiego „pola pamięciowego”, do banku informacji Wszechświata umożliwiają każdemu komórki nerwowe stanowiące swoiste anteny nadawczo-odbiorcze reagujące na zmiany pola elektromagnetycznego. Rzecz jasna, nie u każdego anteny te pracują idealnie. Podstawowym warunkiem ich nienagannej pracy jest osobista wrażliwość, a ta uzależniona jest z kolei od poziomu świadomości, poziomu rozwoju duchowego. I jest to całkiem zrozumiałe, zwłaszcza w kontekście tego, jak ludzkość wykorzystuje swoje mózgi. Może i dobrze jest, że ogromny obszar naszego mózgu jest uśpiony. W przeciwnym wypadku wykorzystalibyśmy pewnie całą daną nam inteligencję, by siebie zniszczyć.

Być może cała wiedza Kosmosu jest umieszczona bliżej, niż nam się wydaje – właśnie w komórkach naszego ciała, a przede wszystkim w naszych mózgach. Bo dlaczego ta wspomniana olbrzymia część jego pojemności nie jest przez nas wykorzystywana? A dlaczego spotykamy nieraz przypadki niesamowitej wprost genialności wśród ludzi – żeby wspomnieć tu chociażby Leonarda da Vinci, Wolfganga Amadeusza Mozarta, Alberta Einsteina? Dlaczego np. dzieła Mozarta specyficznie harmonizują z częstotliwością pracy ludzkich umysłów i wspaniale oddziałują na żywe struktury?

świadomość

Fragmentem całej wiedzy kosmicznej jesteśmy również my – pojedynczy ludzie. Jesteśmy jak miliardy komputerów połączonych w sieć z ogromnym serwerem – Wszechświatem. Możemy dokonywać połączeń między sobą i komunikować się, ale zwykle robimy to tylko z najbliższymi nam osobami – rodziną, przyjaciółmi, znajomymi. Dowodzą tego doświadczenia prowadzone m.in. w Instytucie Pasteura wykazujące, że istnieją bardzo silne, ścisłe, niewidzialne związki między członkami jednej rodziny. I nikt nie potrafi wytłumaczyć logicznie, dlaczego tak jest. Możliwe, że chodzi o pewien rodzaj specyficznego rezonansu.

Udowodniły to badania angielskiego fizyka I.M. Kogana (emigranta z Rosji) nad właściwościami elektromagnetycznymi ludzkiego mózgu. Kogan stwierdził, że bardzo często podczas rozmowy dwojga osób ich mózgi wchodzą ze sobą w pewien rezonans zwany rezonansem morficznym. I wtedy możliwa jest – chociażby częściowa – komunikacja „bez słów”. Czy nigdy tego nie doświadczyłeś? Angielski badacz odkrył przy okazji, że fale elektromagnetyczne, które przez cały czas przepływają przez cały układ nerwowy człowieka, bardzo łatwo dostrajają się do niskich częstotliwości w zakresie 4-15Hz mających ogromny wpływ na ludzki mózg (będzie jeszcze o tym mowa). Już Nikola Tesla, genialny chorwacki naukowiec i wynalazca był twórcą pomysłu wykorzystania fal elektromagnetycznych o niskich częstotliwościach, by wpływać na ludzki mózg i naszą świadomość. Na podstawie jego teorii prowadzili eksperymenty Rosjanie i Amerykanie w końcu lat 70-tych XX wieku i dalej je kontynuują. Celem tych eksperymentów było i jest sprawdzenie, czy za pomocą sztucznie nadawanych sygnałów nie da się w ludzkich umysłach utworzyć swego rodzaju „tuneli”, przez które odpowiednio wyszkoleni manipulatorzy mogliby wprowadzać własne myśli i sterować świadomością i emocjami innych ludzi poprzez zdalne pobudzanie centralnego układu nerwowego. Jest to już dzisiaj możliwe dzięki wykorzystaniu m.in. współczesnej teorii rozpraszania fal elektromagnetycznych. Oczywiście, nad stroną etyczną całego tego zagadnienia trudno jest dyskutować. Jeżeli mamy jednak „przeprogramować” naszą świadomość (a nasz mózg jest do tego zdolny), to może raczej „przeprogramować” się na miłość, radość, dobro, współczucie (ale nie litość!) – czyli na najlepsze z pozytywnych uczuć?

MIŁOŚĆ JEST DROGĄ DO POZNANIA NAJPIĘKNIEJSZYCH WIBRACJI WSZECHŚWIATA.

Wyrzućmy w końcu z siebie nasze lęki, poczucie winy, strach, ponieważ wibracje takich stanów są wybitnie negatywne, a przecież takie uczucia „wbija” się nam do głowy bez przerwy. Posłuchaj tylko naszych rządzących, zwróć uwagę na wiadomości serwowane w mediach. Przecież ciągle nas się straszy. A to trzęsieniami Ziemi, a to ptasią grypą, a to zagrożeniami wynikającymi ze zmian klimatycznych, a to chorobą „wściekłych krów”, a to terroryzmem. Media ciągle powielają kody strachu, a my przyjmujemy je, przetwarzamy i wysyłamy dalej w przestrzeń w postaci fal elektromagnetycznych – sygnałów, które po odbiciu od jonosfery powracają do naszych mózgów. Jesteśmy w ten sposób bombardowani mikrofalowymi impulsami powodującymi zaburzenia w tkankach (m.in. zaburzenia cieplne), co skutkuje powstawaniem wewnętrznego, słyszalnego dla konkretnego odbiorcy pola akustycznego tworzącego i przekazującego negatywne emocje i negatywne myślokształty (patrz:„Nexus” nr 4/2006, „Kontrola umysłów – nowy wspaniały świat”, dr Nick Begich, tłum. Jerzy Florczykowski). I mało kto zastanawia się nad dalekosiężnymi (a może coraz bardziej bliskosiężnymi?) skutkami takich działań.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego prezentowane są przede wszystkim wiadomości katastroficzne? To proste: zła wiadomość to najlepsza wiadomość, najlepszy „news” przyciągający największą widownię przed ekrany TV, największe grono słuchaczy przed radioodbiorniki i najwięcej czytelników sensacji przedstawianych w tabloidach.Takie działania mają konkretną motywację. Chodzi w niej o to, abyśmy byli jedynie bezrefleksyjnymi konsumentami i bezwolnymi najemnikami wykonującymi polecenia w procesach produkcji, aby lepiej nas kontrolować, abyśmy stali się bezwolnymi narzędziami w rękach różnych „władców i zbawców” świata, abyśmy dali im więcej władzy, aby – w końcu – więcej na naszym strachu zarobić. Dzięki temu koncerny farmaceutyczne zarobią więcej, i koncerny zbrojeniowe zarobią więcej, i producenci wszelkiego rodzaju zabezpieczeń zarobią więcej i eksperci od…, od…, od… również zarobią więcej. Skończy się to pewnie próbami przeforsowania pomysłu wszczepiania w każdego z nas elektronicznych chipów, dzięki którym można będzie sprawować nad nami nieograniczoną kontrolę uzasadniając ją różnorodnymi zagrożeniami.

A może istnieją formy życia funkcjonujące dzięki negatywnym emocjom przez nas wytwarzanym i które to formy celowo sterują nami w taki sposób, abyśmy negatywne emocje jako „pożywienie” dla nich produkowali? Może sami te byty powołaliśmy do życia? Więc może tym bardziej powinniśmy być twórcami pozytywnych wartości i emocji?”

Share

Dan Winter-Splatanie DNA-i jego inne, fascynujące teorie

Share

Dan Winter to wybitna osobowość świata fizyki świadomości. Wielki znawca i praktyk medytacji, zajmuje się także fizyką kundalini i elektrycznej natury świadomości. Twierdzi, że prowadząc wyścig ze śmiercią, dopuszczamy się wielkiego błędu- z braku pojęcia o elektrycznej naturze życia, oraz o jego celu. Wskazuje przy tym na nieśmiertelną spójność elektrycznych funkcji DNA. Buntuje się przeciwko ogólnie obowiązującej definicji grawitacji, podkreślając jej fraktalność- i biorąc pod uwagę tworzenie implozyjnych pól spójności w DNA, które- jego zdaniem- są nieśmiertelne. Dan Winter twierdzi wprost, że zachodnia nauka jest ślepa na wszystko, co dotyczy aspektu życia in extenso, oraz kluczowego postrzegania jego fraktalności. Uważa także, że ładunek fraktali DNA w „punkcie błogości” pozwala wyjaśnić najgłębszą tajemnicę życia.

Dan Winter ukończył z wyróżnieniem University of Detroit, prowadził także badania z dziedziny psychofizjologii i lingwistyki. Pracował jako analityk systemów IBM, w metalurgii przemysłowej i krystalografii. Podejmował wiele różnych badań, od fizyki kwantowej poczynając- aż do modelowania (laboratorium MIT), w rozwoju wczesnych prototypów urządzeń biofeedback (biologiczne sprzężenie zwrotne). Podróżuje do „miejsc mocy”- medytuje i prowadzi tam swoje badania i wykłady. Jest utalentowanym muzykiem- był kościelnym organistą, oraz kierownikiem chóru. Bawi się wieloparametrowym wykorzystywaniem dźwięków biologicznych zdarzeń– tonów serca, głosów wielorybów i delfinów itp. W 1980 roku założył gazetę „Network of Light”, oraz centrum eksperymentalnych nauk zbiorowych bio-harmonii (Crystal Hill Farm). W Crystal Hill Dan Winter został gospodarzem słynnej konferencji o bogatej tematyce- od świętej geometrii poczynając, na zrównoważonym ekosystemie kończąc. Tworzył opracowania komputerowe / audio / wideo obiektów animowanych- filmy o świętej geometrii i fizyce ewolucji. Kierując Crystal Hill, Dan pozostawał wiceprezesem i dyrektorem technicznym w SS Electric, Inc w Buffalo, która sprzedaje swoje inżynierskie 3 fazowe konwersje technologii silników.

Na początku lat dziewięćdziesiątych, Dan Winter założył Szkołę Świętego Graala, Świętej Geometrii i Biodome Healing Center w Waynesville (Północna Karolina). Zainspirował i otworzył tam wiele fundamentalnych projektów, z cyklem konferencji z Henrym MacLeanem- „Odrodzenie Starożytności” i „Piąte Kompendium Szkoły Misterium Drogi”.

Prowadzi wykłady na temat ewolucji świadomości, świętej geometrii i spójnych emocji. Jego teoria o spójnych emocjach inspirowana znaczącymi badaniami w Millard Fillmore Hospital w Buffalo i HeartMath Institute w Kalifornii, w połowie lat dziewięćdziesiątych, której wyniki opublikowane przez dra. Glen`a Rein`a, dostarczyły rozstrzygających dowodów, wspierających teorie Dana dotyczące serca i jego efektu spójnego systemu harmonicznego podczas uczucia współczucia i błogości- związane z programowaniem DNA. Np. projekt „Bijące Serce Ziemi” (Heart Beat Earth Project) dla globalnej spójności, jest ekspresją przekonania Dana, że można „nauczyć samoświadomości” wykorzystując Internet jako narzędzie- poprzez stosowanie biofeedback`u opracowanego i podłączonego do komputera w domu. Bicie serca w momencie współczucia / współodczuwania, rejestruje określoną sygnaturę częstotliwości, która posiada szczególne właściwości: można ją dodawać i mnożyć w nieskończoność- doświadczając tychże częstotliwości na zewnątrz. Eksperymenty z ludźmi wysyłającymi miłość do drzew wykazały, że drzewa reagują na odległość, w momentach szczytowych emocji- co zdaje się potwierdzać, że nasze wybory spójnych odczuć mogą być naszym najlepszym sposobem na ekosystem twórczy, ostatecznie przewyższający w kształtowaniu naszego świata siłę buldożera. Bicie połączonego tysiąca współczujących serc (internetową bazę danych) zsumowano ze skupieniem naszej zbiorowej intencji współczucia wokół planety, uzyskując dowody na potężne, nowe potencjały naprawy i stabilizacji atmosfery. Serca połączone uczuciem współczucia / współodczuwania mogą zatem zmieniać świat. To odkrycie jest punktem zwrotnym w naszej świadomej ewolucji.
Dan czerpie z wielu źródeł, w tym z nauki, mitologii, popkultury, a nawet channelingowych informacji. Szuka pomysłów na głębokie powiązania tych aspektów aktywności- dostrzegając proroczo głęboki sens naszej jedności.
Wśród wielu fantastycznych projektów Dana Wintera znajduje się opracowanie przełomowej teorii organizacji długich magnetycznych fal do przywrócenia retencji atmosfery. Dan sugeruje, że TYLKO MIŁOŚĆ ZMIENIA ŚWIATŁO, więc TYLKO MIŁOŚĆ TWORZY. Fraktalny atraktor energii elektrycznej serca towarzyszący doświadczeniu rozumnej umiejętności wyboru współczucia / współodczuwania, to zatem rzeczywiste centrum sterowania życiem i samoświadomością.

„Splatanie DNA”, może przybrać (wg. Dan Winter) kształt toroidalny przypominający pierścień. Staje się tak na skutek implozji ładunku elektrycznego, która prowadzi do „rozpalenia ognia w sercu”. Przeżywana przez człowieka błogość tworzy płynącą z serca falę fononową – harmonijny, spójny (coherent) dźwięk, który na zasadzie piezoelektrycznej działa na DNA jak zaklinacz węży. Dźwięk ten programuje DNA, splatając je aż do momentu, w którym (dzięki spójności dźwięku płynącego z serca) DNA staje się toroidalne. Wówczas imploduje ono, wciągając coraz więcej energii OGNIA „osadzając się” czy też „zagnieżdżając” w coraz dłuższych falach plazmowych istniejących w otoczeniu człowieka, aż po jedność z całym wszechświatem… Osadzanie to jest możliwe dzięki fraktalnej budowie rzeczywistości, w której żyjemy. Miłość, czysta intencja i błogość w naszym sercu generują fale o charakterystyce odpowiadającej złotemu podziałowi, który harmonijnie spaja cały wszechświat. Osadzanie się tych fal w otoczeniu wymaga jednak istnienia fraktalnego w sensie elektrycznym otoczenia, które jest niestety zaburzane przez różnego rodzaju urządzenia oparte na szkodliwych dla naszego zdrowia częstotliwościach falowych – od przysłowiowego komputera, telewizora i telefonu komórkowego, poprzez linie przesyłowe wysokiego napięcia, stacje nadawcze ziejące elektrosmogiem aż po same materiały z których wykonane jest środowisko naszego życia.
Czy dzięki uzyskaniu toroidalnego DNA stają się możliwe szamańskie podróże w czasie i przestrzeni? Czy człowiek staje się wówczas Władcą Pierścieni? Dan Winter na oba pytania odpowiada twierdząco… Mówi on o tym głównie we wspomnianym już tutaj filmie „Purpose of DNA” (Przeznaczenie DNA).”

LINK DO PLAYLISTY:

 

Share

Pierre Franckh– Prawo rezonansu- FUNDAMENTALNE PRZYKAZANIA dla lepszego życia

Share

Prawo rezonansu mówi, że wszystko we wszechświecie komunikuje się z sobą przez drgania i wibracje. Dlatego podobne przyciąga podobne. Negatywna energia, którą emitujemy może przyciągnąć do naszego życia nieprzyjemne doświadczenia. Brzmi znajomo? To teoria lustra z Transerfingu.

Sercem możemy zmienić świat. Pierre Franckh, autor PRAWA REZONANSU, opisuje badania z 1993 r. które odkryły 2,5 metrowe pole energetyczne otaczające serce. Jest ono większe od pola mózgu. (Udowodniono, że mózg nie działa samodzielnie, ale otrzymuje sygnały z serca.)

To w co wierzymy z całego serca realizuje się. To FIZYKA, a nie magia albo cuda.

Autor opisuje też eksperymenty z DNA przeprowadzane w 1995 r. w Rosyjskiej Akademii Nauk, a potem powtórzone w USA- bo wyniki były zaskakujące. Ludzkie DNA ma bezpośredni wpływ na świat fizyczny. Kiedyś usłyszałam, że DNA służy do syntezy białek, a reszta to śmieci (junk DNA). Czyżby nasz konstruktor był tak rozrzutny? To ludzie nie wszystko jeszcze rozumieją. Okazało się, że pusta przestrzeń nie jest pustką, tylko polem, które służy do komunikacji. To pomost między światem wewnętrznym a zewnętrznym. Odległość nie ma tu żadnego znaczenia (w polu kwantowym bowiem nie istnieje. DNA komunikuje się z całym otoczeniem.

Tylko osoby przeżywające głęboką miłość mogą zmienić swoje DNA. Jeśli jednak nie masz kogoś do kochania- zacznij od pokochania siebie. Mów codziennie rano do lustra w łazience : KOCHAM CIĘ 😉 . Zobaczysz jak świat się zmienia.

Autor pisze m.in. o lustrzanych neuronach (odkrycie z 1990 r.). Każdy czołowy sportowiec zna tę teorię i gdy wykorzystuje ją w praktyce- wygrywa. (Do spełniania życzeń wykorzystuje się też „obrazy życzeń” – czyli slajdy w Transerfingu- czy tzw. „mapę marzeń”.)

Siłą myśli możemy wpłynąć na przyszłość. Przyszłość jest tak samo realna jak przeszłość. (Przestrzeń wariantów w Transerfingu). Nasza energia testuje możliwości różnych rodzajów przyszłości i nawiązuje połączenie z tą, która pasuje najlepiej do naszej fali ofertowej (nasze życzenie). Nasz obecny stan świadomości ustala wszystkie możliwe zdarzenia w bliskiej przyszłości. Siłą myśli można zmienić materię.

Zatem: Uważaj na swoje myśli – są początkiem twoich czynów. Nie otaczaj się ludźmi, którzy cię zniechęcają i działają destrukcyjnie. Nie tkwij w złych relacjach. Powiedz dość. Obudź się. (W Transerfingu takich wątpiących ludzi postrzegamy jako wahadła, które biorą sobie od nas energię z naszych emocji).

A wszystko rób lekko, nie nadwyrężaj się, nie stosuj wielkiej siły – w Transerfingu mówi się o nadawaniu nadmiernej ważności. Dlatego im bardziej czegoś chcesz tym mniej chciej. Paradoks? Nie Najpierw dopuść możliwość porażki i pogódź się z tym.

Odkrycie, że samą siłą myśli możemy zmieniać nasze DNA, głęboko wstrząsnęło wieloma naukowcami. A więc świat jest inaczej zbudowany i inaczej funkcjonuje, niż dotychczas sądzono? Nastał czas kompletnej zmiany paradygmatów. Duchowość stopniowo zdobywa coraz rozleglejsze pole wpływów, ludzie otwierają się na nią, posługując się na co dzień technikami pracy ze świadomością, które transformują ich percepcję i poczucie szczęścia. Pojawiają się kolejne enuncjacje nowych odkryć, spostrzeżeń, technik i urządzeń dopasowanych do nowych standardów pracy nad biopolem i ciałem.

Prawdziwym przełomem ostatnich lat stało się odkrycie tzw. prawa rezonansu. Prawo to stanowi, że każdy z nas posiada unikalne pole rezonansowe, które kształtowane jest przez nasze serce. Pole to z kolei wprawia w ruch zarówno materię jak i otaczającą nas energię dzięki unikalnym wibracjom wysyłanym światu. To, co wyśle nasze serce, zależy od naszych myśli. Dzięki nim oddziałujemy na pola rezonansowe wszystkiego i wszystkich, którzy nas otaczają. Nieważne, czy mówimy o bolącym zębie, sercu ukochanej osoby, DNA osoby znajdującej się na innej półkuli czy… o przyszłości. Wpływamy na absolutnie każdą rzecz we wszechświecie.

PRAWO REZONANSU:

Istnieje pole energii, które łączy wszystko ze wszystkim.
To pole energetyczne komunikuje się z naszym polem rezonansowym.
Stwarzamy nasze pola rezonansowe poprzez język uczuć i przez energię myśli, przede wszystkim jednak przez nasze przekonania.
Te wysyłamy za pomocą pola serca, naszego DNA i naszej siły myśli. Odległości nie odkrywają żadnej roli w przypadku pól rezonansowych, podobnie jak czas.
Dzięki prawu rezonansu jesteśmy połączeni ze wszystkim i wszystkimi.
Jeśli ktoś lub coś wchodzi z nami w rezonans, musi zareagować.
Wszystko, co wchodzi z nami w rezonans, jest na pewno przyciągane do naszego życia.
Również i my jesteśmy na pewno przyciągani przez pola rezonansowe innych, kiedy one współbrzmią z naszym polem rezonansowym.
Zawsze od nas zależy, jaki wewnętrzny potencjał drgań chcemy aktywować.
Naszymi lękami stwarzamy to, czego się boimy.
Jeśli czegoś nie mamy, to znaczy, że nie stworzyliśmy temu właściwego pola rezonansowego.

Prawo Rezonansu

Pierre Franckh – Prawo rezonansu

Share

O niezbędności medytacji

Share

Wielu moich Podopiecznych na początku drogi porządkowania własnego wszechświata, reaguje nerwowo, gdy proszę, żeby nauczyli się medytacji. Z początku uważają, że „to niemożliwe”, że „nie mają czasu”, że „to jakaś fantasmagoria”… Dlaczego o to proszę? Ze względu na jej nieodzowność. Medytacja to stan regeneracyjny, otwierający horyzonty i przesuwający granice. Medytacja jest potrzebna do zachowania pełnej funkcjonalności naszego ciała eterycznego, które jest matrycą, głównym konstruktem naszego organizmu- podstawą naszej egzystencji. Jeśli energia swobodnie w nim cyrkuluje- jesteśmy zdrowi, spokojni, zharmonizowani i szczęśliwi- oraz posiadamy wszystkie kreacyjne przymioty.  Możemy tworzyć naszą rzeczywistość.
Gdy obieg energii- bądź jej zasoby w ciele eterycznym są niekompletne- chorujemy, cierpimy, przestajemy być wydolni życiowo. Medytacja przywraca równowagę we wszystkich aspektach, które wymieniłam. Ja nie byłabym w stanie bez medytacji żyć. Zachęcam zatem do obejrzenia krótkiego filmu o roli medytacji- będącego równocześnie podręcznikiem. Dowiecie się Państwo z niego JAK ZACZĄĆ, JAKI JEST CEL MEDYTACJI- I JAKIE SĄ JEJ SKUTKI. Serdecznie zapraszam. Poniżej- między innymi- fragment filmu „Spiritual Reality” w tłumaczeniu Wojtka Luciejewskiego, któremu pozostaję nieustająco wdzięczna, że zadaje sobie trud dzielenia ważnych informacji za sprawą tłumaczeń.

Share

Richard Bartlett o teorii wieloświata

Share

„Podstawowa idea teorii wieloświata została wysunięta przez fizyka Hugh Everetta w 1957 roku. Zgodnie z tą teorią, oprócz wszechświata, którego jesteśmy świadomi, istnieje jeszcze ogromna liczba innych wszechświatów. Za każdym razem, gdy przeprowadzany jest eksperyment kwantowy otrzymujemy różne wyniki z niezerowym prawdopodobieństwem– wszystkie wyniki zostają uzyskane w różnych światach, nawet jeśli jesteśmy świadomi tylko jednego świata, w którym obserwujemy dany wynik.”
~ Richard Bartlett

Share

John Hutchison effect – EFEKT HUTCHISONA

Share

Kanadyjczyk, John Hutchison, jest wynalazcą, który pracuje nad polem energii punktu zerowego. W sieci można znaleźć mnóstwo filmów z doświadczeniami Hutchisona- jest entuzjastą i kontynuatorem badań Nikoli Tesli, a wyniki jego eksperymentów są tak samo niesamowite jak twierdzenia „czarownika z Long Island”. Lewitacja ciężkich obiektów, łączenie się i rozdzielanie przedmiotów wykonanych z drewna lub metalu, niewyjaśnione nagrzewanie się metali bez źródła ciepła, spontaniczne pękanie przedmiotów z metalu i ich znikanie. To wszystko udało się Hutchisonowi, który zafascynowany dorobkiem Tesli, powtórzył wszystkie jego doświadczenia prowadzone tuż przed śmiercią.
W kręgu zainteresowań Hutchisona leżały przede wszystkim cewki Tesli, oraz aparatura do generowania silnego pola elektromagnetycznego.
Jak to się zaczęło…? Któregoś dnia, podczas jednego z eksperymentów, uderzył Johna w ramię niewielki kawałek metalu, który John odłożył spokojnie na miejsce… Jednak metal ponownie poszybował w kierunku Johna. To był początek. Obecnie John Hutchison uważa się za kontynuatora wielkiego Nikoli Tesli.
Hutchison odkrył, że jego aparatura (cewki Tesli, generatory etc.) wytworzyła szczególne pole elektromagnetyczne, które zniwelowało grawitację na pewnym obszarze w określonym czasie. Doszedł więc do wniosku, że chodzi tu o konkretną częstotliwość, która wydaje się oddziaływać z grawitacją i stanowić dla niej przeciwwagę. John Hutchison  rozpoczął serię eksperymentów: ciężkie kawałki metalu unosiły się w powietrzu, klucze francuskie uderzały z łomotem o sufit, a metalowe sztaby kruszyły się w zadziwiający sposób. To wszystko zdarzyło się w 1979 r. w domu geniusza (którego niedowiarki nazywają… szaleńcem).
Hutchison zaprezentował swoje odkrycia sąsiadom z tego samego budynku- jednym z nich był Mark Murphy z Canadian Pacific Air. Obaj panowie w szoku obserwowali latające obiekty i wyginający się metal. Wtedy też po raz pierwszy John zaobserwował inne bardzo dziwne efekty działania swojej maszynerii. W szkle wystawionym na jej działanie pojawiały się otwory, metal i guma łączyły się w jedno, aluminium ulegało sproszkowaniu, a chromowanie odpadało z sykiem od powierzchni nią pokrytej.
Wszystkie te obserwacje dokonane zostały podczas pracy maszyny z poborem mocy w granicach 75–4000 W i napięciu 110 V. Efekty oddziaływania maszynerii nie ograniczały się wyłącznie do laboratorium- lewitacje obiektów i wibracje metalowych przedmiotów dawało się zaobserwować w całym budynku.
W 1980 r. naukowiec, dr Mel Winfield spędza w laboratorium Hutchisona wiele dni. Robi notatki i zdjęcia. Po kilku latach publikuje swoje wspomnienia z eksperymentów w książce „The Science of Actuality”. Winfield potwierdza odkrycia Johna i dokładnie opisuje lewitację przedmiotów oraz zmianę stanu ich skupienia.
W 1982 roku naukowca odwiedzają inżynierowie IBM (między innymi Brian Borrodale) oraz przedstawiciele San Diego Laser Group, Hipotronics, Washington State Group. Wszyscy wykazują zainteresowanie wynalazkiem Johna. Alex Pezarro, przyjaciel, spotyka się z urzędnikami federalnymi w Waszyngtonie i uzyskuje obietnicę wsparcia ze strony rządu amerykańskiego. Hutchison przenosi się do północnego Vancouver.
W 1983 r. następuje przełom. Do Hutchisona zgłasza się wojskowa jednostka naukowo-badawcza Los Alamos National Laboratories i wspólnie z wynalazcą podejmuje się przeprowadzenia serii eksperymentów. Efekty są szokujące, przedmioty lewitują, woda w kranach się pieni, a w laboratorium pojawia się dziwna mgła i utrzymuje do końca badań. Ekipa z Los Alamos rejestruje przebieg doświadczeń- i gwałtownie znik z laboratorium Johna zabierając materiały. Więcej się nie pojawia. Niedługo potem, John dostaje pierwsze anonimowe listy z pogróżkami, a próby uzyskania dofinansowania na badania są blokowane.
Naukowiec urządza kolejną prezentację, dla przedstawiciela koncernu McDonnell Douglas. Zaraz potem w laboratorium Hutchisona pojawiają się naukowcy z NASA (Dennis Edmonson) oraz kolejna ekipa telewizyjna CKVU T.V., której udało się nagrać niesamowite zjawiska.

W 1986 r. Hutchison nawiązuje kontakt z Instytutem Maxa Plancka, który poddaje ekspertyzie stopione podczas doświadczeń kawałki metalu. W ich strukturze stwierdzono niezwykle gwałtowne zmiany na poziomie molekularnym. Z finansową pomocą natychmiast pojawia się Boeing, który ofiarowuje Hutchisonowi 80 000 USD na dalsze badania. W 1989 r. John pakuje swoje laboratorium planując przeprowadzkę do Niemiec- do Instytutu Maxa Plancka. Tuż przed odlotem sprzęt zostaje zatrzymany przez nieokreślone służby i wysłany w nieznane miejsce. John nie odzyskał go już nigdy. Oficjalny powód przejęcia sprzętu? „Stanowi zagrożenie dla otoczenia, a część podzespołów pozostaje w posiadaniu Johna Hutchisona nielegalnie.”
Od tego czasu przez kilka następnych lat John nie jest w stanie prowadzić dalszych badań- kompletuje za to nowy zestaw urządzeń (wiele z nich to oprzyrządowanie ze statków wojennych). Wokół doświadczeń Hutchisona pojawia się wiele dezinformacji i czarnego PR-u. Sława Johna Hutchisona blednie, gdy pojawiają się pierwsze zarzuty o fabrykowanie dowodów i rozsiewanie absurdalnych teorii spiskowych.

Obecnie John Hutchison mieszka z żoną w minivanie wypełnionym po brzegi pozostałościami z laboratorium. Sponsorowany przez niemieckich naukowców, jeździ po USA, uciekając przed agendami rządowymi (lub demonami własnego umysłu) i wciąż prowadzi dalsze prace nad antygrawitacją. Szukajcie w sieci. Znajdziecie wiele fantastycznych filmów. Jednak sam John- nauczony doświadczeniami z agendami rządowymi chowa się teraz z wynikami swoich prac i nie ulega naciskom. Dlatego nieustannie podlega czarnemu PR. Na szczęście nie przejmuje się tym sam John Hutchison i pasjonaci jego prac, z wypiekami na policzkach śledzącymi jego osiągnięcia i czytającymi jego blog. Ja wierzę, że tacy ludzie zmienią niedługo oblicze świata. Trzymam kciuki za Johna Hutchisona!

http://johnkhutchison.blogspot.com/

Share

Dr Michael Newton i jego fundamentalne badania na temat duszy ludzkiej

Share

W ostatnich dniach, w obliczu gigantycznej, osobistej straty, szczególnie dużo myślę o drodze Duszy Ludzkiej… O jej roli, ścieżce, doświadczeniu, o sensie naszego istnienia… Zbyt mało o tym myślimy na co dzień- a tak naprawdę- powinniśmy się na tym skupić.
Ci, którzy akceptują paradygmat reinkarnacji, bez problemu wejdą w naturalny związek z pracą hipnoterapeuty klinicznego- dra Michaela Newtona i jej fascynującymi efektami. Dokumentację kilkunastu lat pracy dr Newton spisał w kilku książkach, których lekturę polecam z całego serca- zwłaszcza z pierwszą- o tytule „WĘDRÓWKA DUSZ”.

Autor, który ma także doktorat z doradztwa personalnego, oraz jest członkiem Amerykańskiego Towarzystwa Psychologii, opracował metodę cofania swoich pacjentów podczas sesji hipnozy nie tylko do wspomnień z poprzednich wcieleń- odkrył, że można oczyma pacjenta wejrzeć także w świat ducha, czyli okres, który dusza spędza pomiędzy swoimi wcieleniami.
Dr Michael Newton deklaruje, że jest z natury sceptykiem. W „WĘDRÓWCE DUSZ” opisał swoją pracę 29-oma pacjentami, którym podczas hipnozy zadawał niesugestywne pytania dotyczące życia pomiędzy wcieleniami. Pacjenci mieli różne poglądy religijne, wyznawali przeróżne paradygmaty i filozofie- jednak- co zdumiewające z wielu powodów- wszyscy byli spójni. Michael Newton napisał sam: „Badania posuwały się niezwykle powoli, ale w miarę, jak rosła ilość rozpatrzonych przeze mnie przypadków, uzyskałem w końcu dostatecznie dokładny obraz świata wiecznego, w którym żyją nasze dusze. Odkryłem, że myśli o świecie duchowym dotyczą prawd uniwersalnych wśród dusz ludzi żyjących na Ziemi. To właśnie spostrzeżenia tak wielu rozmaitych ludzi przekonały mnie, że ich twierdzenia są wiarygodne. Nie jestem osobą religijną, ale odkryłem, że w miejscu, gdzie udajemy się po śmierci, panuje ład i porządek i uświadomiłem sobie, że istnieje wspaniale skonstruowany plan życia oraz życia po śmierci.[..] Mówiąc szczerze, zaczynałem swoje badania jako ateista. Nie wierzyłem w Boga. Nie wierzyłem w istnienie niczego po śmierci, z wyjątkiem ostatecznej nieświadomości. Moi klienci w pewien sposób wciągnęli mnie w to wszystko „krzyczącego i kopiącego”- co z resztą zabrało całe lata pracy z nimi. Zbieżność ich relacji wraz ze świadomością tego co robię w mojej pracy z hipnozą, kontynuowanie jej oraz jednoczesne prowadzenie własnych badań, ostatecznie doprowadziło mnie do punktu, w którym mogę dziś śmiało powiedzieć, że wierzę w moc wyższą ode mnie– w źródło wszelkiego życia oraz inteligencji. Sednem całej tej koncepcji reinkarnacji jest zmierzanie do osiągnięcia stanu doskonałości. Do ponownego połączenia się z tym źródłem, z którego pochodzimy.”
Zachęcam Państwa do wysłuchania mini-prezentacji badań dra Michaela Newtona- oraz do przeczytania choćby pierwszej z jego książek. Można ją znaleźć w sieci- a gdyby ktoś miał problem- proszę napisać do mnie mail.

Wierzcie mi- po zapoznaniu się z tym materiałem- a zwłaszcza z książką- po prostu przestaniecie się bać śmierci, umierania, odchodzenia najbliższych. Warto.

Share

Obiekty fizyczne nie znajdują się w przestrzeni, lecz są rozciągnięte przestrzennie

Share

Albert Einstein„Obiekty fizyczne nie znajdują się w przestrzeni, lecz są rozciągnięte przestrzennie (jako pola). W ten oto sposób pojęcie „pusta przestrzeń” traci de facto swoje znaczenie….
Pole staje się elementem, który nie podlega redukcji w takim samym sensie, jak pojęcie materii (cząstek) w teorii Newtona…
Fizyczna rzeczywistość przestrzeni przejawia się w formie pola, którego części składowe są funkcjami ciągłymi czterech niezależnych zmiennych – współrzędnych czasu i przestrzeni.
Z uwagi na fakt, że ogólna teoria względności implikuje przedstawienie fizycznej rzeczywistości w postaci ciągłego pola, pojęcie cząstek lub punktów materialnych nie może odgrywać podstawowej roli, podobnie jak pojęcie ruchu.
Cząstka może pojawiać się tylko jako ograniczony obszar w przestrzeni, w którym natężenie pola lub gęstość energii jest szczególnie wysoka.”
– Albert Einstein, Metaphysics of Relativity, 1950

Share

Szyszynkowe kompendium

Share
90 % ludzi nie ma pojęcia, czym jest szyszynka, jaka jest jej rola i co, dzięki niej, może osiągnąć. Pozostałe 10% ma świadomość, że ten niewielki gruczoł w naszym mózgu jest jedną z bram do nieskończonego potencjału- a wiedza o nim jest tak skrzętnie ukrywana. Postanowiłam więc przyczynić się do jej promowania i rozpowszechniania, zamieszczając na stronie „Szyszynkowe kompendium”.  To kompendium PODSTAWOWE- bardziej zaawansowane nie nadaje się do zawarcia w poście.
Więc poniżej- garść podstawowych informacji o szyszynce, jej funkcjonalności,  detoksykacji i aktywacji.

Szyszynka (ang. Pineal Gland) jest światłoczułym gruczołem wydzielania wewnętrznego- wielkości ziarenka ryżu (długość około 10 mm), o wadze około 100-200 mg- który jest usytuowany w centrum mózgu ( w międzymózgowiu), a wyglądem przypomina szyszkę.

Współcześnie, odkrycie szyszynki i jej roli, przypisuje się greckiemu medykowi i filozofowi Herofilusowi (IV w. p.n.e), który twierdził, że jest ona odpowiedzialna za życie fizyczne oraz duchowe. Współczesna medycyna posiada niewielką wiedzę  na temat tego tajemniczego i mistycznego organu, przez wiele lat utrzymując pogląd o jego niewielkiej roli w ludzkim organizmie (jej zdaniem, to szczątkowy organ będący ewolucyjną pozostałością)- aż do 1958 r. kiedy Aaron Lerner wyizolował podstawowy hormon wydzielany przez szyszynkę- melatoninę (której forma liposomalna jest aktualnie jednym z koni pociągowych rekonstruowania funkcjonalności układu odpornościowego człowieka w jego ciężkich dysfunkcjach).

W symetrycznym mózgu, centralnie pojedyncza szyszynka jest wyjątkiem, co- zdaniem Kartezjusza- potwierdza jej wyjątkowość; jest w istocie centrum integracji informacji.

Szyszynka jest odpowiedzialna za relację pomiędzy świadomością a mózgiem. Odpowiada za regulację naszego rytmu dobowego, produkując „hormon snu” – melatoninę, „hormon szczęścia” – serotoninę, oraz psychoaktywną substancję, która ma potencjał przenoszenia w wyższe wymiary rzeczywistości:  dimetylotryptaminę, czyli DMT.

Wiedza o potędze i roli ludzkiej szyszynki, istnieje od tysiącleci. Kapłani dawnych kultur, zdawali sobie sprawę z rangi i funkcjonalności tego „mistycznego gruczołu”- mieli świadomość, że jest to najważniejszy ludzki narząd. Strzegli tej wiedzy skrzętnie i zazdrośnie.  W dzisiejszych czasach potomkowie starożytnych plemion, a także nauczyciele duchowi, propagują wiedzę o funkcjonalności i aktywacji szyszynki- to ważna misja i chętnie się do niej przyłączam.

Drunvalo Melchizedek: Jak w pełni aktywować szyszynkę (wersja angielska):

Największym problemem związanym z szyszynką jest jej upośledzenie, spowodowane toksycznym zabrudzeniem- za sprawą działania występującego w pastach do zębów oraz w wodzie pitnej w naszych wodociągach fluoru (który jest silną neuro-toksyną- sic!-był dodawany w dużych porcjach do wody w obozach koncentracyjnych, po to, aby więźniowie pozostawali bierni, apatyczni łatwi do manipulowania), wokół szyszynki tworzy się skostniała bryła wapnia, która uniemożliwia jej naturalne pulsowanie i odbieranie / wysyłanie impulsów świetlnych.  Także wszechobecna rtęć, przetworzona żywność, powodują dezaktywację zwapniałej szyszynki. Osobom ze zwapniałą szyszynką trudniej jest odnaleźć sens życia, a także odnaleźć jego wymiar duchowy.

Szyszynka jest odpowiedzialna za biologiczne podłoże stanów mistycznych. Mistycy oraz filozofowie podkreślali jej niezwykłą rolę- Kartezjusz nazywał ją „siedzibą duszy”. Innym często spotykanym określeniem szyszynki jest: „diament w koronie człowieka”. Jest ona fizycznym umiejscowieniem szóstej czakry – trzeciego oka.


szyszynka Third-EyeNa poziomie biochemicznym, produkowana przez szyszynkę dimetylotryptamina- czyli DMT- odpowiada za poszerzenie naszej percepcji i świadomości.  Dzięki niej, w ujęciu metafizycznym- szyszynka jest bramą,  interfejsem pomiędzy Wyższą Jaźnią, a świadomością. Za sprawą regulacji produkcji przekaźnika DMT, szyszynka ustala balans naszego skupienia na fizycznej- i niefizycznej, wielowymiarowej- duchowej- rzeczywistości. Dzięki szyszynce jesteśmy w stanie komunikować się z wielowymiarową (duchową) rzeczywistością, Polem Nieskończonych Możliwości, Polem Kwantowym- czy też- jeśli ktoś woli inną nazwę- Polem Bliskim Punktu Zero.  Nasz mistyczny gruczoł jest „gwiezdnymi wrotami”.  Właściciele zwapniałych szyszynek czują się wyalienowani  i zagubieni w  wielkim Wszechświecie, nie czują połączenia ze źródłem, z pra-jaźnią, ze sobą, z własną duszą.

W dobie globalnego budzenia świadomości, potrzebujemy aktywowanych, przebudzonych i sprawnych szyszynek, bowiem obecnie, z dalszych obszarów kosmosu,  oraz ze słońca, spływają na Ziemię magnetyczno-świetliste impulsy ewolucyjne, które- jako zakodowane wielowymiarowo wzorce różnych częstotliwości- mają za zadanie przebudzić nas i inne ziemskie organizmy żywe do samopoznania, samoświadomości, pełni boskiego potencjału. Ziemia podwyższa swoją wibrację.  Również od wewnątrz, z poziomu Źródła, otrzymujemy aktywujące ewolucyjny wzorzec impulsy. Jedną z kluczowych ról w tym procesie odgrywa właśnie szyszynka- gdyż wszystkie energie, odpowiadające za ewolucyjny rozwój naszej świadomości, mają za zadanie m.in aktywować szyszynkę, przysadkę mózgową i grasicę do ich pełnej funkcjonalności. Ważna w tym procesie jest nasza wola i zdyscyplinowana praca, nad przywróceniem szyszynce dobrej kondycji, oraz jej aktywacja.

Światłoczuła szyszynka m.in. pełni funkcje odbiornika świetlistych częstotliwości- ściąga je do siebie i za pomocą bio-fotonowych fal świetlnych rozprowadza je po całym biopolu. Powoduje tym samym proces jego transmutacji- ewolucyjnych zmian na poziomie biologicznym i energetycznym. Naprawia nasze DNA, a także aktywuje jego „uśpione” fragmenty („śmieciowe DNA- junk-DNA”). Ponadto odgrywa ona również rolę fizycznego łącznika, neurologicznego i neurochemicznego interfejsu, który tak konwertuje i tłumaczy zakodowane w świetle informacje docierające do nas ze wszystkich wyżej wymienionych stron, aby nasza świadomość mogła je odczytywać i zinterpretować. Jej aktywacja daje nam dostęp do odbioru docierających do nas częstotliwości. Otrzymujemy zdolność absorbowania większej ilości informacji zakodowanych w świetle. Rozszerza się nasza percepcja rzeczywistości oraz pogłębia wgląd wewnętrzny, dzięki czemu przyspiesza rozwój  i ewolucja naszej świadomości: powiększa się intuicja, wiedza, oraz kosmiczna świadomość, rozwija się potencjał naszego umysłu. A szyszynka uzyskuje podwyższenie zdolności nadawania świetlnych sygnałów i impulsów, wysyła je bardziej aktywnie i intensywnie. Stajemy się wysoko-funkcjonalnymi antenami do komunikacji ze Wszechświatem i źródłem. Stajemy się głęboko połączeni z życiem, sobą i własną duszą- ze swoją Wyższą Jaźnią oraz samym Źródłem, z którego wszystko pochodzi.

Poprzez aktywację szyszynki otwieramy naszą świadomość na wyższe wymiary istnienia. Otwieramy się się na wielowymiarową rzeczywistość, doświadczamy jej, rozpoznajemy siebie jako wielowymiarową istotę, połączoną ze wszystkim, będącą częścią całości, obdarzoną przymiotem kreacji i zdolną z niej korzystać. Zrzucenie percepcyjnych ograniczeń i uwarunkowań linearnym postrzeganiem czasu, powoduje, że człowiek jest w stanie wyswobodzić się z więzów lęku i przywiązania egotycznego umysłu do przeszłości / przyszłości, z których czerpie swoją tożsamość ego. Na poziomie kolektywnym  zrzucenie tego emocjonalnego balastu, oraz zakotwiczenie uwagi i świadomości w teraźniejszości, okażą się wielkim ewolucyjnym postępem ludzkiego gatunku.

Ewolucja ludzkiej świadomości zmierza w kierunku egzystencji wielowymiarowej. Zaczynamy powoli kolektywnie budzić się i otwierać na wyższe aspekty percepcyjne. Coraz większa ilość istnień na świecie zaczyna instynktownie czuć, że istnieje coś więcej niż świat dekodowany pięcioma zmysłami. Na poziomie wiedzy, nauki, od dobrych kilku lat ma miejsce prawdziwy boom informacyjny, odsłaniający prawdę na temat istnienia i funkcjonowania głębszych poziomów rzeczywistości, oraz naszego wzajemnego połączenia i wpływu jaki w każdej chwili wywieramy na świat. Na poziomie kolektywnym wyswobadzamy się z dominacji odpowiadającej za logiczne myślenie, lewej półkuli mózgowej, która dotychczas kazała nam wierzyć, że to co widzą nasze oczy, oraz to co mówi przysłowiowe „szkiełko i oko”, jest wszystkim co istnieje, a my sami jesteśmy monadami odseparowanymi od reszty istnienia. Jako rasa ludzka dojrzewamy do zwycięstwa nad lękiem przed własną wielkością.

Dzięki aktywacji szyszynek, otwieramy się na potencjał eksploracji wyższych wymiarów.  Budzi się nasza pamięć komórkowa, odnawia i wzmacnia połączenie ze Źródłem i Wyższą Jaźnią. Jeżeli weźmiemy pod uwagę sposób w jaki funkcjonuje ludzkie kolektywne pole morfogenetyczne, możemy śmiało założyć, że czeka nas w niedalekiej przyszłości wielkie otwarcie na wielowymiarowość.

Dlatego polecam zaangażowanie się w pracę nad detoksykacją i aktywacją szyszynki. Nasze ciało powinno dostatecznie wysoko wibrować- muszą dominować w nas wysokie emocje i częstotliwości, jak współodczuwanie (buddyjskie compassion), radość, miłość, wdzięczność i spokój. Jeżeli często doświadczasz smutku, złości, urazy, niepokoju, żalu, gniewu, zazdrości, itd, nie zaczynaj eksploracji wyższych wymiarów. Nasz stan emocjonalny jest naszą wibracyjną sygnaturą, a ponieważ prawo rezonansu występuje wszędzie, w przypadku dominacji niskich emocji, nasze dążące do rezonansu pole wibracyjne będzie przyciągać podobne sobie energie, co może się okazać niebezpieczne.
Zdecydowana większość ludzi pozostaje silnie zakorzenionymi w świecie materii. Całkowicie odpowiada im trójwymiarowa egzystencja. Wydaje się im komfortowa. Nawet pomimo przeczucia głębszych poziomów rzeczywistości, nie czują imperatywu otwarcia na nie- i tak powinno pozostać do odpowiedniego czasu przebudzenia. W przypadku takich osób doradzam inwestycję osobistą w pracę nad kondycją szyszynki, bowiem to dzięki niej zregenerują swoje układy odpornościowe, odkryją własne pokłady kreatywności, inteligencji i wiedzy, wzmocnią intuicję, obudzą w sobie poczucie połączenia z polem życia, a ich zmysły ulegną wyostrzeniu.  

Pierwszym krokiem w kierunku aktywowania szyszynki jest jej detoksykacja. Wiąże się ona ze zmianą diety – odstawieniem przetwarzanej żywności oraz produktów bogatych w chemiczne dodatki, oraz pasty do zębów z fluorem. Trzeba również zwrócić uwagą na wodę, którą pijemy i której używamy do przygotowywania potraw. Zwróćmy też uwagę na kosmetyki i chemikalia w naszym otoczeniu- pozbądźmy się z niego wszystkiego, co zawiera neuro-toksyny.  Ograniczmy dostarczanie do naszej szyszynki toksyn. Ograniczmy ekspozycję na promieniowanie elektromagnetyczne, a do snu zasłońmy oczy maską do spania.

Kolejny krok to oczyszczenie szyszynki ze złogów wapnia. Dobrym wyborem będzie grzyb syberyjski kombucha, tamaryndowiec, platan, andrographis paniculata- i wiele innych suplementów skojarzonych i pojedynczych- jest wiele rozmaitych wariantów oczyszczania. Trzeba zwrócić solidną uwagę na kondycję układu immunologicznego- który jeśli jest niewydolny- zamyka przed nami bramę do pełni funkcjonalności szyszynki i przysadki mózgowej. W tej kwestii możemy mówić o komplementarnym feed-backu.

Na aktywację szyszynki należy poświęcać czas codziennie i regularnie. Kluczowy jest akt intencji aktywacji- wydanie polecenia własnej szyszynce, aby uaktywniła i przejawiła cały swój potencjał. Praktyka medytacyjna i intencjonalna ma wielką moc. Warto podnieść poziom naszej wibracji, praktykować techniki kwantowe, można posłużyć się także pracą z Quantec`kiem. Warto zainwestować w czystość naszego serca, rozwój duchowy i eliminację emocji niskowibracyjnych. Istotne jest doświetlanie światłem słonecznym, przebywanie blisko natury i odcinanie się od dręczenia innych gatunków. Warto rozważyć eliminację mięsa z diety- częstotliwość cierpienia, bólu i strachu pochłaniana z mięsem w praktyce uniemożliwia aktywację szyszynki i zatrzymuje rozwój duchowy w martwym punkcie.

Warto także wykorzystać do aktywacji szyszynki różnego rodzaju techniki wizualizacji energetycznej,  świadomego oddychania, spróbować pracy z energią CHI, oraz aktywacją meridianów. Dalej- praca z czakrami, oraz przyciąganiem  boskiego światła z kosmosu, wnikającego poprzez czakrę korony, następnie przenikającego przez szyszynkę w stronę serca (gdzie kończy się wdech). Podczas wydechu ta biała energia kieruję się od serca w dół, dochodząc aż do jądra Ziemi. Następny wdech zaczyna się z tego właśnie miejsca – jądra Ziemi i wznosi białe światło z powrotem do serca (gdzie następuje koniec wdechu), po czym- zaczynając wydech- należy wypuścić tę  energię kierując ją do góry, aby ponownie przeszła przez szyszynkę i wychodząc przez czakrę korony wróciła ponownie do kosmosu.

Warto wykorzystać potężną technikę pracy z dźwiękami o częstotliwościach solfeżowych- mają one doskonałe wibracje, które starożytni uważali za święte. Są w nich zawarte są sekrety matematyki pitagorejskiej. Pomagają w transformacji naszej świadomości oraz naprawie i aktywacji DNA. Jedna z takich częstotliwości (963 Hz) odpowiada właśnie za aktywacje szyszynki. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce Youtube: „solfeggio 963 Hz”, aby znaleźć taką częstotliwość do posłuchania. Można też odnaleźć w sieci Generator Szynalskiego i ustawić tę częstotliwość na kilka minut dziennie. Można jej słuchać w słuchawkach, tuż przed zaśnięciem, gdyż szyszynka jest szczególnie aktywna w porze nocnej.

Częstotliwość solfeżowa 963 HZ: aktywacja i wzmocnienie szyszynki:

Istnieją starożytne kody, które odpowiadają za przebudzenie pamięci komórkowej oraz aktywację szyszynki.

Kody aktywujące szyszynkę:

szyszynka pineal gland code

Spożywanie Ormusu także  jest bardzo pomocne w aktywowaniu szyszynki. Ormus używany był już w starożytności przez kapłanów i faraonów. Jest nadprzewodnikiem i znakomicie transmituje świetlistą energię przez nasz układ nerwowy, naprawia „uszkodzenia” DNA, ubytki i patologie tkankowe- a także wpływa dobroczynnie na wiele aspektów działania umysłu, ciała i ducha.

Adam Anczykowski: ORMUS – monoatomowe elementy (m.in złoto):

Warto wziąć pod uwagę moc wibracji kryształów Lapis Lazuli (ulubiony kamień faraonów egipskich), Sodalitu i Szafiru- gdyż emitują określone spektrum częstotliwości, które wchodzi w rezonans z naszym trzecim okiem. Proszę spróbować położyć sobie któryś z takich oczyszczonych kryształów na czole podczas wizualizacji, medytacji czy słuchania dźwięków solfeżowych.

szyszynka-krysztaly

A może rozważycie Państwo zakup Wielowymiarowej Merkivy Alfa?… Albo rozważycie temat Sun Gazing…?

Wielowymiarowa Merkiva Alfa:

Naprawdę zainteresowanym polecam wykłady Dana Wintera.
Życzę powodzenia na drodze do odzyskania kontaktu ze Źródłem. A portalem w tej podróży jest SZYSZYNKA.

Share

Fenomen szyszynki

Share

Niesamowicie interesująca audycja opowiadająca o fenomenie maleńkiego gruczołu wewnątrz ludzkiego mózgu- szyszynce- jak sądzą niektórzy- łączniku człowieka z jego duszą.
„Szyszynka jest organem, który przyjmuje i obrabia geometryczne obrazy Wszechświata. Wszystkie gruczoły połączone są na subtelnym planie z odpowiednimi figurami geometrycznymi, a szyszynka, jak uważają niektórzy mistycy, łączy w sobie wszystkie początkowe formy. Właśnie ten gruczoł pracuje z Kronikami Akaszy, zapisami wszystkiego co odbywa się we wszechświecie. Szyszynka jest nie tylko organem, który przyjmuję subtelną informację i przechowuje pewien jej zakres; jest tym gdzie zapisane są doświadczenia indywidualnej duszy, zdobyte podczas wielu wcieleń.”
To słowa Drunvalo Melchidezeka – autora „Pradawnej Tajemnicy Kwiatu Życia”.

A już jutro ukaże się na stronie SZYSZYNKOWE KOMPENDIUM- artykuł o funkcjonalności, detoksykacji i aktywacji naszego mistycznego gruczołu. Zapraszam!

 

Share