Archiwa kategorii: Wolna Energia

ŚWIADOMOŚĆ – NIEZWYKŁA POSTAĆ ENERGII

Share

ŚWIADOMOŚĆ– czym w istocie jest, jak ją pojmować- z czym wiąże się biorąc pod uwagę kontekst fizyki kwantowej, medycyny informacyjnej, czy też aspekty modelowania rzeczywistości…?  Jak to się dzieje, jak to działa, że można zmienić wszystko, wyleczyć, przekonfigurować rzeczywistość? Na jakiej zasadzie łączymy się z innymi bytami, wchodzimy w związki czy bliskie relacje…?

Świadomość zdaje się być niesamowitym „instrumentem” stwarzania wszechświata”.  I nie ma w tym zdaniu najmniejszej przesady. Żeby sobie uzmysłowić wszystkie konsekwencje tego założenia, warto zapoznać się z myślą zamieszczoną poniżej. Autor- Janusz Dąbrowski- w niezwykle prosty i przystępny sposób odniósł się do przytoczonej kwestii,  zachęcam do lektury całym sercem!

Oto fragment świetnej książki Janusza Dąbrowskiego- „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu – Jak wykorzystać lecznicze właściwości pól magnetycznych?” –  oczywiście zachęcam do przeczytania całości. WARTO!

„Jesteśmy żywym układem, ale myślącym, posiadającym świadomość i uczucia. Jak to potraktować?

Czy świadomość jest dostrzegalna? Czy można ją zmierzyć, zważyć, zarejestrować? Oczywiście, że nie – przynajmniej dostępnymi nam metodami i w naszym wymiarze. W innych wymiarach – owszem, być

świadomość

Prof. David Bohm, słynny angielski fizyk, na podstawie precyzyjnych obliczeń potwierdził istnienie we Wszechświecie 12 wymiarów, w jakich rozgrywa się nasza rzeczywistość. Drzwi do innych, równoległych światów mogą otwierać – według niektórych naukowców – potężne pola magnetyczne tworząc swoiste „szczeliny” w czasie i przestrzeni.Tezę o istnieniu równoległych światów (teoria wielości światów we Wszechświecie) przedstawił również w końcu XVI (!) wieku genialny filozof Giordano Bruno (dominikanin zresztą), spalony w 1600 r. na stosie za tę herezję. A już na marginesie naszego zasadniczego tematu: liczba „12” jawi się jako liczba w pewnym sensie mistyczna – 12 godzin na zegarze, 12 miesięcy, 12 znaków Zodiaku, 12 czakramów (centrów energii), 12 ciał niebieskich w naszym Układzie Słonecznym (włącznie z planetą „X” – Transplutonem, zwanym przez starożytnych Sumerów Mardukiem), a z tematów biblijnych (w tym apokaliptycznych) – 12 apostołów, 12 tysięcy opieczętowanych z 12 plemion Izraela, 12 bram w Świętym Mieście, a na bramach 12 aniołów, 12 warstw fundamentów murów miasta o długości 12 tysięcy stadiów itd. Dodajmy do tego dwanaście królestw dla dwunastu oświeconych, dwunastu władców przemawiających do dwunastu aniołów – to już z „Ewangelii Judasza”… Uff! Wracajmy do tematu.

Fizjolog mózgu, noblista sir John C.Ecless przeprowadzał badania nad zjawiskiem tzw. „wędrującej świadomości”. Opierając się na podstawowym w fizyce prawie zachowania masy i energii doszedł do wniosku, że bioenergia człowieka nie może zniknąć nawet po śmierci. Zagadką jest tylko, czy energia świadomości po śmierci ustroju pozostaje całością, czy też zostaje rozbita na drobne cząstki? Energia jest równoważna materii (i na odwrót – przynajmniej tak dziś uważamy na podstawie znanych praw fizyki przyjętych za słuszne…), więc materia podobnie jak energia może pojawiać się w każdym wymiarze, choć niekoniecznie musimy ją dostrzegać.

Wyobraź sobie łopaty śmigłowca. Widzisz je doskonale, kiedy są nieruchome. Po wprowadzeniu w ruch wirowy nie widzimy ich, nie potrafimy wykryć zmysłami ich obecności. Jedynie nasza świadomość oparta na wiedzy i doświadczeniu mówi, że one istnieją i nie należy zbliżać się do nich. Dla człowieka nieświadomego takie spotkanie z niewidoczną dla niego energią może skończyć się tragicznie.W tym sensie wirujące łopaty wirnika są dla nas w innym wymiarze. Są dostępne dla naszych zmysłów pod warunkiem, że znajdziemy sposób na przywrócenie ich do naszego dostrzegalnego świata. Wystarczy więc zatrzymać wirnik.

Można ównież wejść w „inny wymiar”. Jak? Po prostu usiąść na wirujące łopaty wirnika (technicznie jest to trochę trudne, prawda?). Względem łopat nasze ciało będzie nieruchome – wszakże poruszamy się z jednakowymi prędkościami. Będziemy wówczas widzieli każdy szczegół budowy wirnika. Jednak jednocześnie stracimy z oczu cały świat – znajdziemy się w innym wymiarze. Zatrzymanie łopat wirnika– to powrót do naszego wymiaru. Typowe dla teorii względności – jeśli chcemy powiedzieć, że poruszamy się (lub nie poruszamy się), to zawsze należy dodać: „A względem czego?” I inna jeszcze ilustracja teorii względności Einsteina. Trzymasz w rękach gorący garnek przez sekundę – wydaje Ci się, że to godzina; trzymasz w ramionach gorącą kobietę przez godzinę – wydaje się, że upłynęła sekunda …

Przykład śmigłowca – z pewnością niesłychanie uproszczony – jest ilustracją ruchu materii poza granicę naszego postrzegania i jej powrotu do świata ludzkich zmysłów. Czy w takim razie nasza świadomość nie może zachowywać się podobnie? Okazuje się, że świadomość to również forma energii. Energia jest niewidoczna, niewyobrażalna. Dostrzegalne są jedynie jej skutki. Świadomość człowieka wykazuje działanie – jest w stanie spowodować ujemne, względnie dodatnie skutki w tkance łącznej i nerwowej, ba! – w całym ustroju człowieka. Świadomość nie odgrywa li-tylko roli poznawczej, świadomość jest stwórcza – nie tylko od-twórcza. Warto tu przypomnieć przedstawianą wcześniej hipotezę przyczynowości formatywnej Ruperta Sheldrake’a i wizję Pierre’a Teilharda de Chardin. Jest więc tak, że:

MYŚL STWARZA.

Myśl jest energią, a my sami zmaterializowaną, czyli bardzo gęstą postacią energii obdarzoną świadomością. Świadomość jest więc stanem energetycznym (W. Sedlak), a nie tylko poznawczym, nosi więc cechy materii. Energetyczna strona materii to dynamika i działanie, to siły oraz ich zależności.To z kolei powoduje, że świadomość bezustannie komunikuje się. Bowiem świadomość wibruje lub można ją zmusić do wibracji. Kluczem tej komunikacji i wibracji jest spektrum elektromagnetyczne działające na bioelektroniczny układ naszego organizmu (będziemy do tego jeszcze kilkakrotnie wracać).

ŚWIADOMOŚĆ JEST BYĆ MOŻE NAJSUBTELNIEJSZĄ FORMĄ MATERII I RUCHU, BARDZIEJ SUBTELNYM ASPEKTEM RUCHU CAŁOŚCIOWEGO. ~ David Bohm

Ponieważ myśl jest energią, więc myślą (a także uświadomieniem sobie źródła naszej mocy, tj. obecności Boga w człowieku – „JAM JEST…” – przecież jeśli zostaliśmy stworzeni przez Boga, to jesteśmy Jego dziećmi, a więc posiadamy boski pierwiastek…) – możemy zmieniać i tworzyć naszą rzeczywistość, nasz świat zgodnie z naszymi potrzebami i intencjami (ale w zgodzie z Najwyższym Dobrem wszystkich istot – inaczej negatywne intencje i działania obrócą się wcześniej czy później przeciw ich twórcom).Mówi o tym m.in. G.I. Szypow, według którego materia powstaje z wcześniejszych planów, pierwotnej idei, pomysłu, intencji, które dokładnie przetworzone w naszym umyśle, ułożone w mentalny projekt zamieniają się w projekt rysunkowy, aby później przeobrazić się w konkretny materialny kształt.

W celu realizacji takich marzeń czy idei potrzebna jest jednak do tego myśl – gorąca, pełna pozytywnej emocji (o negatywnej nawet nie wspominajmy…), pozbawiona niezdrowego egoizmu, samolubstwa, myśl pełna niezachwianej wiary. Efektem będzie podporządkowanie energii naszej woli, co umożliwi stworzenie tego, co pragniemy. Jedna uwaga jednak – nie może to być myśl stricte rozumowa, „zimna”, wykalkulowana.

I te wynurzenia autora nie są czystą, myślową spekulacją – to wnioski z fizyki kwantowej, wg której cząstki elementarne, np. fotony zachowują się tak, jakby były obdarzone świadomością, potrafią przekazywać sobie informacje – nawet na olbrzymie odległości i są w stanie podporządkować się naszej woli. Już David Bohm wskazywał na to niesamowite, niepojęte wprost zjawisko nazywając je NIELOKALNOŚCIĄ. Oznacza ono po prostu fakt, że na taki obiekt kwantowy jak np. elektron wpływa nie tylko to, co dzieje się w jego bezpośrednim otoczeniu (w tzw. „lokalności” obiektu). Okazuje się, że nawet zdarzenia w miejscach położonych daleko od obiektu („nielokalność”) mają na jego zachowania zasadniczy wpływ. Dodajmy dodatkowo – o czym wcześniej wszakże już mówiliśmy, że takie wpływy nielokalne rozchodzą się natychmiastowo, nieskończenie szybko (co wykazano również eksperymentalnie). „Pewne «wiadomości» między obiektami kwantowymi podróżują nie tylko szybciej niż światło, lecz w istocie natychmiastowo. Einstein nazwał to zjawisko «niesamowitym działaniem na odległość».” („Encyklopedia fizyki kwantowej”, John Gribbin). Nielokalność jest integralną cechą świata kwantów. To, co się dzieje w jednej jego części ma natychmiastowy wpływ na cały świat. Potwierdza to również kwantowa teoria tzw. zmiennych ukrytych.

Fizyk Brian Josephson, noblista („złącze Josephsona”) powiedział swego czasu, że: „Wygląda na to, że jedna część Wszechświata wie o innej części.”, zaś inny fizyk – Jack Sarfatti z Centrum Fizyki Teoretycznej Trieście (Włochy) stwierdził: „Jeśli informacja jest gdzieś w systemie reprezentowana, musi w tym systemie występować wszędzie!”. Warto więc teraz uzmysłowić sobie, że my, ludzie, jako istoty elektromagnetyczne o świetlistych ciałach, należymy do świata kwantów. To sprawia, że zarówno na nas jest wywierany natychmiastowy wpływ całego szeregu zjawisk, w tym elektromagnetycznych, jak również i my sami wywieramy kolosalny natychmiastowy wpływ na otaczający świat. W jaki sposób? Otóż poprzez wymianę informacji – zarówno wysyłanej przez nas w przestrzeń, jak i odbieranej przez nas z przestrzeni – o czym wcześniej już była mowa. Wymaga więc to szczególnej odpowiedzialności z naszej strony za nasze postępowanie, za każde wypowiedziane słowo i każdą powziętą myśl. Rozważ: „Mowa jest srebrem, milczenie – złotem”. Następny więc wniosek wypływający z kwantowego postrzegania świata jest prosty:

CZYŃ INNYM TAK, JAKBYŚ CHCIAŁ, ŻEBY INNI CZYNILI TOBIE… ~ Złota Reguła

W dodatku – jak wspomniałem – mamy wpływ na zachowania cząstek elementarnych, ponieważ mogą się one zachowywać zgodnie z naszą wolą. Jest to szokujące nawet dla naukowców zajmujących się fizyką kwantową.Powiedzieliśmy wcześniej za Einsteinem, że materia jest jakby zamrożonym, zestalonym światłem. Światło zaś jest podstawowym budulcem wszechświata. Prześledź teraz pewną logikę rozumowania.

Wiesz, że cała materia zbudowana jest z różnorodnych pierwiastków, a te z atomów. Wibrujące ciągle atomy nie są „pełne” – są puste w środku – o czym już mówiliśmy. Wokół ich jąder krążą elektrony dokonując przeskoków kwantowych (określenie Erwina Schrödingera). Krążące po danej orbicie elektrony posiadają energię charakterystyczną dla tej właśnie orbity, czyli tzw. stan kwantowy, poziom energetyczny. Ciekawe jest, że te przeskoki między poziomami dokonują się NATYCHMIASTOWO, nie wymagają czasu (!). Elektrony dokonując przeskoków między stanami energetycznymi emitują lub pochłaniają energię, czyli wymieniają się informacjami – jak wspomnieliśmy – natychmiastowo. Wypromieniowana w postaci fali elektromagnetycznej energia ma ścisłe parametry – m.in. długość, częstotliwość. Od parametrów tych zależy ściśle charakterystyka promieniowania – np. barwa wypromieniowanego w postaci kwantów światła.

Promieniują wszelkie substancje. W przypadku żywych komórek jest to promieniowanie mitogeniczne, zbliżone do promieniowania nadfioletowego. Takie promieniowanie kwasów nukleinowyh i białek badał m.in. prof. Fritz-Albert Popp, czołowy ekspert od biologicznie emitowanych fotonów z Międzynarodowego Instytutu Biofizyki w Niemczech. Ogłosił on w 1974 r. teorię, wg której „…biologiczna materia konfiguruje się w świetle słonecznym w takim wymiarze, który umożliwia wzrastanie zdolności jego gromadzenia, służącego nadrzędnym celom.” [czyżby wyższym?! – przyp. autora]. Postrzegał człowieka nie jako zjadacza kalorii, lecz jako żywy organizm „pobierający ze środowiska światło” („Czwarty Wymiar nr 4/2006, „Spirale życia i energii”, Ilona Słojewska) oraz emitujący światło. W dodatku „(…)Popp i jego zespół uważają, że światło z czoła i rąk pulsuje w tych samych podstawowych rytmach, które u ludzi chorych ulegają zakłóceniu.” („Nexus” nr 3/2006, „Wieści z globalnej wioski” – „Emitujące światło palce”).

Najnowsze badania potwierdzają twierdzenia prof. Poppa. „Mitsuo Hiramatsu, naukowiec z Centralnego Laboratorium Badawczego przy Hamamatsu Photonics w Japonii, który prowadził badania, oświadczył przedstawicielom Discovery News, że ręce nie są jedyną częścią ciała, która emituje światło, uwalniając światło, uwalniając fotony, czyli maciupeńkie naergetyzowane porcje światła. – Nie tylko ręce, ale również czoło i podeszwy naszych stóp emitują światło – oznajmił. – Obecność fotonów oznacza, że nasze ręce cały czas wytwarzają światło”.

Wszelkie niedomagania organizmu mają bezsprzecznie wpływ na charakterystykę emisji tego światła, w związku z czym pojawiają się nowe możliwości diagnozowania pacjentów, jak też nowe metody leczenia (np. stosowanie tzw. „przeszczepów informacyjnych”) oraz potrzeba powrotu do metod zapomnianych (np. leczenia światłem). Czy fakt istnienia promieniowania żywych organizmów oznacza automatycznie, że musimy każdy rodzaj promieniowania dostrzec naszymi zmysłami? Oczywiście nie, bowiem cały typowy układ optyczny człowieka, tj. wzrok, funkcjonuje jedynie w zakresie pasma widzialnego, tj. światła białego składającego się z tęczowych barw (po rozszczepieniu światła białego w pryzmacie – czyli dyspersji).

Każdy z pierwiastków danej substancji promieniuje inaczej, ma inną charakterystykę, ma własny zestaw linii widmowych. Na tej podstawie łatwo zidentyfikować skład substancji tworzących np. gwiazdy odległe od Ziemi o niewyobrażalne dla nas odległości. Wykorzystuje się to zjawisko w tzw. widmowej analizie spektroskopowej (badanie widma promieniowania elektromagnetycznego, a zwłaszcza linii widmowych). Innych rodzajów promieniowania, np. nadfioletowego lub podczerwonego oko ludzkie nie jest w stanie dostrzec. Co nie oznacza, że promieniowania tego nie odbieramy. Wypromieniowywane w postaci niewyobrażalnie małych porcji – kwantów – światło (energia) jest więc ściśle związane z elektronami i atomami.

I właśnie dlatego światło stanowi podstawowy budulec Wszechświata. Podobnie jak ziarenka piasku są podstawowym budulcem potężnego budynku, a nie tworzące go cegły czy betonowe płyty. Piasek w stanie luźnym przesypuje się między palcami. Jeśli jednak dodasz do tego spoiwo lub odpowiednio silnie go ściśniesz zamieni się w stały kształt zgodnie z życzeniami budującego.Podobnie woda. Nie widzisz cząsteczek pary wodnej. Jednak zdajesz sobie sprawę, że one istnieją. Wystarczy stworzyć odpowiednie warunki (odbierając energię) i cząsteczki pary zaczną zbliżać się do siebie. Kiedy będzie ich już wystarczająco dużo utworzą kroplę. Wiele kropel utworzy kałużę, wiele kałuż utworzy zaś jezioro, rzekę czy ocean.

Kiedy posuniesz się z procesami fizycznymi jeszcze dalej, to możesz spowodować, że woda jeziora zamarznie. Jeśli wlałbyś wodę do odpowiedniej formy i zamroził, to zamarzłaby tworząc żądany przez Ciebie kształt. Nie zmienia to wszystko jednak pewnego podstawowego faktu – kształt ten tworzą niezliczone ilości pojedynczych cząsteczek wody, które zmusiłeś do tego, aby zbliżyły się do siebie, aby nie pozostawały w dotychczasowym rozproszeniu. Ty zagęściłeś te krople tak bardzo, że stworzyły widoczną, zestaloną (ale jednak ciągle dziurawą!) materię.

Przypominasz sobie zabawę w śnieżki? Zbierasz śnieżny puch, ugniatasz go zbliżając do siebie płatki śniegu tak bardzo, aż utworzy się twarda, śnieżna kula. Pojedyncze kule toczysz po lepiącym się śniegu zwiększając ich masę, rozmiary i budujesz śnieżny dom.I znów – nie zmienia to faktu, że podstawową cząstką budulcową tego śnieżnego pałacu jest pojedynczy płatek śniegu, a w zasadzie cząsteczka H2O – cząsteczka wody, a w zasadzie dwa atomy wodoru i atom tlenu, a w zasadzie tworzące atomy jądra atomowe i krążące po orbitach wokół nich elektrony połączone elektromagnetycznym i grawitacyjnym spoiwem. Co to wszystko ma wspólnego ze światłem? A otóż ma.

Podobnie jak zagęszczałeś cząsteczki i krople wody, podobnie jak lepiłeś płatki śniegu, tak możesz zagęścić fotony światła (jakie to proste…), te mikroskopijne cząsteczki. Wcześniej rozproszone mogą teraz utworzyć gaz fotonowy, później chmurę fotonową, następnie fotonowe jezioro, by dalej przybrać zestalony kształt. Pojmujesz już teraz zupełnie łatwo, jaki jest sens stwierdzenia, że „materia jest uwięzionym (zamrożonym) światłem”. Uświadomienie tego ma głębszy sens. Okazuje się w takim razie, że każdy z nas ma pod ręką niewyobrażalne ilości podstawowego surowca, z którego zbudowany jest cały Wszechświat, wszelkie substancje tworzące niezliczone przedmioty, nasz codzienny pokarm i nasze ciała.

Czy rozumiesz już, że siłą swojej woli mógłbyś w każdym momencie sięgać do tego niewyobrażalnie wielkiego i zaopatrzonego w niezmierzone ilości zapasów specjalnie przygotowanego dla Ciebie spichrza?Czy pojmujesz już, że również siłą Twojej woli mógłbyś ukształtować dane Ci pierwotne tworzywo w wyrób, jaki jest Ci niezbędny do życia lub jakiego pragniesz?

Ciekawe tylko, że ponad 2000 lat temu pojawił się na Ziemi człowiek, o którym zwykle sądzimy, że absolutnie nie mógł mieć pojęcia o fizyce kwantowej, a czynił cuda, materializował pragnienia i twierdził, że my jeszcze większe cuda będziemy czynili… Tyle tylko, że Ten Człowiek odkrył, że jest dzieckiem Boga Doskonałego, które posiada w takim razie wszelkie atrybuty Boga pochodzące bezpośrednio z Boskiego Źródła i pozwalające stawać się stwórcą. Niezbędny był jednak do tego bezpośredni kontakt z Najwyższym Stwórcą, rezonans z Boską Energią, jedność z Bogiem. Z kolei warunkiem podstawowym nawiązania bezpośredniego kontaktu ze Źródłem Mocy i korzystania z Jego zasobów miała być niezachwiana wiara w Dziecięctwo (Synostwo) Boże (czyli dziedziczenie możliwości stwórczych Boga), absolutna czystość intencji i krystalicznie czysta świadomość przepełniona i promieniująca Uniwersalną Miłością.

I swoim odkryciem człowiek ten – Jezus z Nazaretu – dzielił się z innymi pragnąc, aby – podobnie jak On – i inni mieli możliwość zbliżenia się, powrotu do Boga, stania się Jednią ze Stwórcą. W dodatku wiedział doskonale, że większość Go nie zrozumie, wielu przeinaczy jego myśl i działanie, a będą również tacy, dla których stanie się kamieniem obrazy. Wiedział jednak również, że raz posiane ziarno skiełkuje i da odpowiedni plon we właściwym czasie. Miał także świadomość, że skończy się to wszystko Ostateczną Próbą możliwości i mocy (dodajmy – zwycięską próbą), jakie posiadał będąc w jedności z Bogiem. Posiadał więc świadomość mocy, która umożliwi Mu odbudowanie ciała w każdej chwili – nawet wtedy, kiedy uległoby zupełnemu rozkładowi. Przecież odpowiedni surowiec miał do swojej dyspozycji we Wszechświecie w niewyczerpalnych wprost ilościach. Próba ta miała udowodnić wszystkim, że możliwe jest „odbudowanie zburzonej świątyni”, w dodatku w ciągu trzech dni (choć mógł zrobić to szybciej) – co też nie było przypadkowe…

Czy i ten dowód mocy woli stał się dowodem wystarczająco przekonującym dla większości z nas? I na koniec słowa: „Przebacz im, Panie, bo nie wiedzą, co czynią…”. Nic nowego pod słońcem – ignorancja, nieświadomość powodują zwykle straszne skutki.Tymczasem jaka jest nasza świadomość dzisiaj?

Przypuszcza się, że masa świadomości stanowiąca sumę świadomości wszystkich istot, ich myśli, uczynków wchodzi w rezonans z wiedzą kosmiczną albo jej fragmentami (rezonans morficzny) i stamtąd odbiera informacje (wrócimy do tego tematu przy tzw. Gaiamind Project).Ta zbiorowa świadomość tworzy swoiste „pole pamięciowe” (pole morfogenetyczne wg R. Sheldrake’a) otaczające kulę ziemską, w którym przechowywane jest w postaci impulsów myślowych wszystko to, co ludzkość (i nie tylko ludzkość) kiedykolwiek czuła, myślała, czyniła. Trudno więc mówić jedynie o polu grawitacyjnym czy magnetycznym naszej planety.

Gustaw Fechner, niemiecki fizyk, ma pewnie rację twierdząc, że musi istnieć coś, co jest świadomością planety: „Tak jak mózg człowieka składa się z milionów komórek, tak świadomość planety składa się ze świadomości zamieszkujących ją organizmów.” Wszystkie więc stworzenia mają wkład w intelekt naszej planety i jej biosfery, a ten z kolei jest częścią mądrości całego Kosmosu.

WSZYSTKO WE WSZECHŚWIECIE POSIADA – MNIEJ LUB BARDZIEJ ROZWINIĘTĄ – WŁASNĄ ŚWIADOMOŚĆ. ~ G.I. Szypow

Każdy z nas wysyła wibracje – i Ty, i ja i cała reszta naszych sióstr i braci – również „braci mniejszych”. Wibracje te ciągle zmieniają swoje parametry zgodnie ze zmianami, jakie zachodzą w naszych nastrojach, uczuciach, myślach, słowach, działaniach w końcu. Przypomnijmy wniosek z kwantowej teorii zmiennych ukrytych – każda zmiana w jednym punkcie Wszechświata natychmiast wpływa na zdarzenia w każdym innym jego punkcie. Czy można w takim razie wyobrazić sobie bardziej skomplikowaną strukturę przestrzenną tych fal i wibracji? Połączone ze sobą tworzą pole energetyczne – obszar, wewnątrz którego żyjemy i który zawiera wielki zasób informacji. Moc tego pola oddziałuje w subtelny sposób na wszystko, co dzieje się na Ziemi – zwłaszcza na naszą świadfomość i przypuszczalnie na zdrowie każdego z nas.

A przestrzeń kosmiczna? Przecież cała ona jawi się jako potężna biblioteka zawierająca całą wiedzę Wszechświata – o czym wcześniej już mówiliśmy. Trzeba tylko umieć z niej skorzystać. Przypomina to nieco internet – elektroniczną bibliotekę. Jeśli ktoś wie, jak się nim posłużyć – otwiera bank informacji (powiemy o tym jeszcze w dalszej części). Już Albert Einstein zauważył: „Jesteśmy w sytuacji małego dziecka wchodzącego do olbrzymiej biblioteki wypełnionej książkami w wielu językach. Dziecko wie, ze ktoś musiał napisać te książki. Ale nie wie jak.” Dodajmy : najczęściej nie wie również, jak z tej wiedzy skorzystać.Dostęp do takiego „pola pamięciowego”, do banku informacji Wszechświata umożliwiają każdemu komórki nerwowe stanowiące swoiste anteny nadawczo-odbiorcze reagujące na zmiany pola elektromagnetycznego. Rzecz jasna, nie u każdego anteny te pracują idealnie. Podstawowym warunkiem ich nienagannej pracy jest osobista wrażliwość, a ta uzależniona jest z kolei od poziomu świadomości, poziomu rozwoju duchowego. I jest to całkiem zrozumiałe, zwłaszcza w kontekście tego, jak ludzkość wykorzystuje swoje mózgi. Może i dobrze jest, że ogromny obszar naszego mózgu jest uśpiony. W przeciwnym wypadku wykorzystalibyśmy pewnie całą daną nam inteligencję, by siebie zniszczyć.

Być może cała wiedza Kosmosu jest umieszczona bliżej, niż nam się wydaje – właśnie w komórkach naszego ciała, a przede wszystkim w naszych mózgach. Bo dlaczego ta wspomniana olbrzymia część jego pojemności nie jest przez nas wykorzystywana? A dlaczego spotykamy nieraz przypadki niesamowitej wprost genialności wśród ludzi – żeby wspomnieć tu chociażby Leonarda da Vinci, Wolfganga Amadeusza Mozarta, Alberta Einsteina? Dlaczego np. dzieła Mozarta specyficznie harmonizują z częstotliwością pracy ludzkich umysłów i wspaniale oddziałują na żywe struktury?

świadomość

Fragmentem całej wiedzy kosmicznej jesteśmy również my – pojedynczy ludzie. Jesteśmy jak miliardy komputerów połączonych w sieć z ogromnym serwerem – Wszechświatem. Możemy dokonywać połączeń między sobą i komunikować się, ale zwykle robimy to tylko z najbliższymi nam osobami – rodziną, przyjaciółmi, znajomymi. Dowodzą tego doświadczenia prowadzone m.in. w Instytucie Pasteura wykazujące, że istnieją bardzo silne, ścisłe, niewidzialne związki między członkami jednej rodziny. I nikt nie potrafi wytłumaczyć logicznie, dlaczego tak jest. Możliwe, że chodzi o pewien rodzaj specyficznego rezonansu.

Udowodniły to badania angielskiego fizyka I.M. Kogana (emigranta z Rosji) nad właściwościami elektromagnetycznymi ludzkiego mózgu. Kogan stwierdził, że bardzo często podczas rozmowy dwojga osób ich mózgi wchodzą ze sobą w pewien rezonans zwany rezonansem morficznym. I wtedy możliwa jest – chociażby częściowa – komunikacja „bez słów”. Czy nigdy tego nie doświadczyłeś? Angielski badacz odkrył przy okazji, że fale elektromagnetyczne, które przez cały czas przepływają przez cały układ nerwowy człowieka, bardzo łatwo dostrajają się do niskich częstotliwości w zakresie 4-15Hz mających ogromny wpływ na ludzki mózg (będzie jeszcze o tym mowa). Już Nikola Tesla, genialny chorwacki naukowiec i wynalazca był twórcą pomysłu wykorzystania fal elektromagnetycznych o niskich częstotliwościach, by wpływać na ludzki mózg i naszą świadomość. Na podstawie jego teorii prowadzili eksperymenty Rosjanie i Amerykanie w końcu lat 70-tych XX wieku i dalej je kontynuują. Celem tych eksperymentów było i jest sprawdzenie, czy za pomocą sztucznie nadawanych sygnałów nie da się w ludzkich umysłach utworzyć swego rodzaju „tuneli”, przez które odpowiednio wyszkoleni manipulatorzy mogliby wprowadzać własne myśli i sterować świadomością i emocjami innych ludzi poprzez zdalne pobudzanie centralnego układu nerwowego. Jest to już dzisiaj możliwe dzięki wykorzystaniu m.in. współczesnej teorii rozpraszania fal elektromagnetycznych. Oczywiście, nad stroną etyczną całego tego zagadnienia trudno jest dyskutować. Jeżeli mamy jednak „przeprogramować” naszą świadomość (a nasz mózg jest do tego zdolny), to może raczej „przeprogramować” się na miłość, radość, dobro, współczucie (ale nie litość!) – czyli na najlepsze z pozytywnych uczuć?

MIŁOŚĆ JEST DROGĄ DO POZNANIA NAJPIĘKNIEJSZYCH WIBRACJI WSZECHŚWIATA.

Wyrzućmy w końcu z siebie nasze lęki, poczucie winy, strach, ponieważ wibracje takich stanów są wybitnie negatywne, a przecież takie uczucia „wbija” się nam do głowy bez przerwy. Posłuchaj tylko naszych rządzących, zwróć uwagę na wiadomości serwowane w mediach. Przecież ciągle nas się straszy. A to trzęsieniami Ziemi, a to ptasią grypą, a to zagrożeniami wynikającymi ze zmian klimatycznych, a to chorobą „wściekłych krów”, a to terroryzmem. Media ciągle powielają kody strachu, a my przyjmujemy je, przetwarzamy i wysyłamy dalej w przestrzeń w postaci fal elektromagnetycznych – sygnałów, które po odbiciu od jonosfery powracają do naszych mózgów. Jesteśmy w ten sposób bombardowani mikrofalowymi impulsami powodującymi zaburzenia w tkankach (m.in. zaburzenia cieplne), co skutkuje powstawaniem wewnętrznego, słyszalnego dla konkretnego odbiorcy pola akustycznego tworzącego i przekazującego negatywne emocje i negatywne myślokształty (patrz:„Nexus” nr 4/2006, „Kontrola umysłów – nowy wspaniały świat”, dr Nick Begich, tłum. Jerzy Florczykowski). I mało kto zastanawia się nad dalekosiężnymi (a może coraz bardziej bliskosiężnymi?) skutkami takich działań.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego prezentowane są przede wszystkim wiadomości katastroficzne? To proste: zła wiadomość to najlepsza wiadomość, najlepszy „news” przyciągający największą widownię przed ekrany TV, największe grono słuchaczy przed radioodbiorniki i najwięcej czytelników sensacji przedstawianych w tabloidach.Takie działania mają konkretną motywację. Chodzi w niej o to, abyśmy byli jedynie bezrefleksyjnymi konsumentami i bezwolnymi najemnikami wykonującymi polecenia w procesach produkcji, aby lepiej nas kontrolować, abyśmy stali się bezwolnymi narzędziami w rękach różnych „władców i zbawców” świata, abyśmy dali im więcej władzy, aby – w końcu – więcej na naszym strachu zarobić. Dzięki temu koncerny farmaceutyczne zarobią więcej, i koncerny zbrojeniowe zarobią więcej, i producenci wszelkiego rodzaju zabezpieczeń zarobią więcej i eksperci od…, od…, od… również zarobią więcej. Skończy się to pewnie próbami przeforsowania pomysłu wszczepiania w każdego z nas elektronicznych chipów, dzięki którym można będzie sprawować nad nami nieograniczoną kontrolę uzasadniając ją różnorodnymi zagrożeniami.

A może istnieją formy życia funkcjonujące dzięki negatywnym emocjom przez nas wytwarzanym i które to formy celowo sterują nami w taki sposób, abyśmy negatywne emocje jako „pożywienie” dla nich produkowali? Może sami te byty powołaliśmy do życia? Więc może tym bardziej powinniśmy być twórcami pozytywnych wartości i emocji?”

Share

John Hutchison effect – EFEKT HUTCHISONA

Share

Kanadyjczyk, John Hutchison, jest wynalazcą, który pracuje nad polem energii punktu zerowego. W sieci można znaleźć mnóstwo filmów z doświadczeniami Hutchisona- jest entuzjastą i kontynuatorem badań Nikoli Tesli, a wyniki jego eksperymentów są tak samo niesamowite jak twierdzenia „czarownika z Long Island”. Lewitacja ciężkich obiektów, łączenie się i rozdzielanie przedmiotów wykonanych z drewna lub metalu, niewyjaśnione nagrzewanie się metali bez źródła ciepła, spontaniczne pękanie przedmiotów z metalu i ich znikanie. To wszystko udało się Hutchisonowi, który zafascynowany dorobkiem Tesli, powtórzył wszystkie jego doświadczenia prowadzone tuż przed śmiercią.
W kręgu zainteresowań Hutchisona leżały przede wszystkim cewki Tesli, oraz aparatura do generowania silnego pola elektromagnetycznego.
Jak to się zaczęło…? Któregoś dnia, podczas jednego z eksperymentów, uderzył Johna w ramię niewielki kawałek metalu, który John odłożył spokojnie na miejsce… Jednak metal ponownie poszybował w kierunku Johna. To był początek. Obecnie John Hutchison uważa się za kontynuatora wielkiego Nikoli Tesli.
Hutchison odkrył, że jego aparatura (cewki Tesli, generatory etc.) wytworzyła szczególne pole elektromagnetyczne, które zniwelowało grawitację na pewnym obszarze w określonym czasie. Doszedł więc do wniosku, że chodzi tu o konkretną częstotliwość, która wydaje się oddziaływać z grawitacją i stanowić dla niej przeciwwagę. John Hutchison  rozpoczął serię eksperymentów: ciężkie kawałki metalu unosiły się w powietrzu, klucze francuskie uderzały z łomotem o sufit, a metalowe sztaby kruszyły się w zadziwiający sposób. To wszystko zdarzyło się w 1979 r. w domu geniusza (którego niedowiarki nazywają… szaleńcem).
Hutchison zaprezentował swoje odkrycia sąsiadom z tego samego budynku- jednym z nich był Mark Murphy z Canadian Pacific Air. Obaj panowie w szoku obserwowali latające obiekty i wyginający się metal. Wtedy też po raz pierwszy John zaobserwował inne bardzo dziwne efekty działania swojej maszynerii. W szkle wystawionym na jej działanie pojawiały się otwory, metal i guma łączyły się w jedno, aluminium ulegało sproszkowaniu, a chromowanie odpadało z sykiem od powierzchni nią pokrytej.
Wszystkie te obserwacje dokonane zostały podczas pracy maszyny z poborem mocy w granicach 75–4000 W i napięciu 110 V. Efekty oddziaływania maszynerii nie ograniczały się wyłącznie do laboratorium- lewitacje obiektów i wibracje metalowych przedmiotów dawało się zaobserwować w całym budynku.
W 1980 r. naukowiec, dr Mel Winfield spędza w laboratorium Hutchisona wiele dni. Robi notatki i zdjęcia. Po kilku latach publikuje swoje wspomnienia z eksperymentów w książce „The Science of Actuality”. Winfield potwierdza odkrycia Johna i dokładnie opisuje lewitację przedmiotów oraz zmianę stanu ich skupienia.
W 1982 roku naukowca odwiedzają inżynierowie IBM (między innymi Brian Borrodale) oraz przedstawiciele San Diego Laser Group, Hipotronics, Washington State Group. Wszyscy wykazują zainteresowanie wynalazkiem Johna. Alex Pezarro, przyjaciel, spotyka się z urzędnikami federalnymi w Waszyngtonie i uzyskuje obietnicę wsparcia ze strony rządu amerykańskiego. Hutchison przenosi się do północnego Vancouver.
W 1983 r. następuje przełom. Do Hutchisona zgłasza się wojskowa jednostka naukowo-badawcza Los Alamos National Laboratories i wspólnie z wynalazcą podejmuje się przeprowadzenia serii eksperymentów. Efekty są szokujące, przedmioty lewitują, woda w kranach się pieni, a w laboratorium pojawia się dziwna mgła i utrzymuje do końca badań. Ekipa z Los Alamos rejestruje przebieg doświadczeń- i gwałtownie znik z laboratorium Johna zabierając materiały. Więcej się nie pojawia. Niedługo potem, John dostaje pierwsze anonimowe listy z pogróżkami, a próby uzyskania dofinansowania na badania są blokowane.
Naukowiec urządza kolejną prezentację, dla przedstawiciela koncernu McDonnell Douglas. Zaraz potem w laboratorium Hutchisona pojawiają się naukowcy z NASA (Dennis Edmonson) oraz kolejna ekipa telewizyjna CKVU T.V., której udało się nagrać niesamowite zjawiska.

W 1986 r. Hutchison nawiązuje kontakt z Instytutem Maxa Plancka, który poddaje ekspertyzie stopione podczas doświadczeń kawałki metalu. W ich strukturze stwierdzono niezwykle gwałtowne zmiany na poziomie molekularnym. Z finansową pomocą natychmiast pojawia się Boeing, który ofiarowuje Hutchisonowi 80 000 USD na dalsze badania. W 1989 r. John pakuje swoje laboratorium planując przeprowadzkę do Niemiec- do Instytutu Maxa Plancka. Tuż przed odlotem sprzęt zostaje zatrzymany przez nieokreślone służby i wysłany w nieznane miejsce. John nie odzyskał go już nigdy. Oficjalny powód przejęcia sprzętu? „Stanowi zagrożenie dla otoczenia, a część podzespołów pozostaje w posiadaniu Johna Hutchisona nielegalnie.”
Od tego czasu przez kilka następnych lat John nie jest w stanie prowadzić dalszych badań- kompletuje za to nowy zestaw urządzeń (wiele z nich to oprzyrządowanie ze statków wojennych). Wokół doświadczeń Hutchisona pojawia się wiele dezinformacji i czarnego PR-u. Sława Johna Hutchisona blednie, gdy pojawiają się pierwsze zarzuty o fabrykowanie dowodów i rozsiewanie absurdalnych teorii spiskowych.

Obecnie John Hutchison mieszka z żoną w minivanie wypełnionym po brzegi pozostałościami z laboratorium. Sponsorowany przez niemieckich naukowców, jeździ po USA, uciekając przed agendami rządowymi (lub demonami własnego umysłu) i wciąż prowadzi dalsze prace nad antygrawitacją. Szukajcie w sieci. Znajdziecie wiele fantastycznych filmów. Jednak sam John- nauczony doświadczeniami z agendami rządowymi chowa się teraz z wynikami swoich prac i nie ulega naciskom. Dlatego nieustannie podlega czarnemu PR. Na szczęście nie przejmuje się tym sam John Hutchison i pasjonaci jego prac, z wypiekami na policzkach śledzącymi jego osiągnięcia i czytającymi jego blog. Ja wierzę, że tacy ludzie zmienią niedługo oblicze świata. Trzymam kciuki za Johna Hutchisona!

http://johnkhutchison.blogspot.com/

Share

Dr Michael Newton i jego fundamentalne badania na temat duszy ludzkiej

Share

W ostatnich dniach, w obliczu gigantycznej, osobistej straty, szczególnie dużo myślę o drodze Duszy Ludzkiej… O jej roli, ścieżce, doświadczeniu, o sensie naszego istnienia… Zbyt mało o tym myślimy na co dzień- a tak naprawdę- powinniśmy się na tym skupić.
Ci, którzy akceptują paradygmat reinkarnacji, bez problemu wejdą w naturalny związek z pracą hipnoterapeuty klinicznego- dra Michaela Newtona i jej fascynującymi efektami. Dokumentację kilkunastu lat pracy dr Newton spisał w kilku książkach, których lekturę polecam z całego serca- zwłaszcza z pierwszą- o tytule „WĘDRÓWKA DUSZ”.

Autor, który ma także doktorat z doradztwa personalnego, oraz jest członkiem Amerykańskiego Towarzystwa Psychologii, opracował metodę cofania swoich pacjentów podczas sesji hipnozy nie tylko do wspomnień z poprzednich wcieleń- odkrył, że można oczyma pacjenta wejrzeć także w świat ducha, czyli okres, który dusza spędza pomiędzy swoimi wcieleniami.
Dr Michael Newton deklaruje, że jest z natury sceptykiem. W „WĘDRÓWCE DUSZ” opisał swoją pracę 29-oma pacjentami, którym podczas hipnozy zadawał niesugestywne pytania dotyczące życia pomiędzy wcieleniami. Pacjenci mieli różne poglądy religijne, wyznawali przeróżne paradygmaty i filozofie- jednak- co zdumiewające z wielu powodów- wszyscy byli spójni. Michael Newton napisał sam: „Badania posuwały się niezwykle powoli, ale w miarę, jak rosła ilość rozpatrzonych przeze mnie przypadków, uzyskałem w końcu dostatecznie dokładny obraz świata wiecznego, w którym żyją nasze dusze. Odkryłem, że myśli o świecie duchowym dotyczą prawd uniwersalnych wśród dusz ludzi żyjących na Ziemi. To właśnie spostrzeżenia tak wielu rozmaitych ludzi przekonały mnie, że ich twierdzenia są wiarygodne. Nie jestem osobą religijną, ale odkryłem, że w miejscu, gdzie udajemy się po śmierci, panuje ład i porządek i uświadomiłem sobie, że istnieje wspaniale skonstruowany plan życia oraz życia po śmierci.[..] Mówiąc szczerze, zaczynałem swoje badania jako ateista. Nie wierzyłem w Boga. Nie wierzyłem w istnienie niczego po śmierci, z wyjątkiem ostatecznej nieświadomości. Moi klienci w pewien sposób wciągnęli mnie w to wszystko „krzyczącego i kopiącego”- co z resztą zabrało całe lata pracy z nimi. Zbieżność ich relacji wraz ze świadomością tego co robię w mojej pracy z hipnozą, kontynuowanie jej oraz jednoczesne prowadzenie własnych badań, ostatecznie doprowadziło mnie do punktu, w którym mogę dziś śmiało powiedzieć, że wierzę w moc wyższą ode mnie– w źródło wszelkiego życia oraz inteligencji. Sednem całej tej koncepcji reinkarnacji jest zmierzanie do osiągnięcia stanu doskonałości. Do ponownego połączenia się z tym źródłem, z którego pochodzimy.”
Zachęcam Państwa do wysłuchania mini-prezentacji badań dra Michaela Newtona- oraz do przeczytania choćby pierwszej z jego książek. Można ją znaleźć w sieci- a gdyby ktoś miał problem- proszę napisać do mnie mail.

Wierzcie mi- po zapoznaniu się z tym materiałem- a zwłaszcza z książką- po prostu przestaniecie się bać śmierci, umierania, odchodzenia najbliższych. Warto.

Share

Nassim Haramein wywiad dla Radio Serenidad

Share

Nassim Haramein10 lipca 2011 roku, Nassim Haramein udzielił fantastycznego wywiadu dla Radia Serenidad. Ponieważ Nassim jest wspaniałym, pełnym swady prelegentem- słucha się go łatwo, lekko i przyjemnie- i nikt, nawet osoba mało obyta z jego poglądami- nie ma najmniejszych problemów ze zrozumieniem tematów, które porusza i komentuje. Gwarantuję, że także każdy, kto jeszcze nie miał okazji zetknąć się z jego paradygmatem postrzegania wszechświata, zrozumie każde słowo i chwyci ideę. Nassim opowiada o istocie swojego poglądu w przystępnej pigułce- dając Ci wybór- a zarazem wciągając w fascynację nową fizyką, nową kosmologią, nowym postrzeganiem. Bardzo zachęcam- szczególnie tych, którzy jeszcze nie wiedzą o niebywałej charyzmie Nassima Harameina i dopiero zaczynają swoją kwantową drogę.

Share

Kymatica- fundamentalny film

Share

Jeden z fundamentalnych – ultra-ważnych filmów w nowym paradygmacie. „Lektura” konieczna. To film, za pomocą którego poskładasz wszystkie elementy układanki w jeden, klarowny i zrozumiały obraz- tym bardziej, jeśli dotąd doświadczałeś przemożnego uczucia braku związku jednego z drugim i poczucia zagubienia. Odetchniesz, będzie Ci łatwiej postrzegać i dystrybuować energie, zrozumieć rolę częstotliwości, dźwięku, geometrii… Jasnym stanie się dla Ciebie stwierdzenie „Jestem częścią Całości” i kwestia Twojego wkładu w działanie „Dla dobra całości” ( koronna sentencja, która znajduje się w każdym programie i terapii QUANTEC – „To wszystko dla dobra całości”).
Obejrzyjcie, żeby opanować, uporządkować wewnętrzny chaos, uspokoić energie. Zatrzymać nienawiść.
Miłego oglądania!

Share

MIKROTUBULE, ANESTETYKI I ŚWIADOMOŚĆ KWANTOWA: WYWIAD ZE STUARTEM HAMEROFFEM

Share

Stuart Hameroff (ur. 16 lipca 1947 r.) Jest anestezjologiem i profesorem na Uniwersytecie Arizony, znanym z badań nad świadomością.
Na samym początku jego kariery, podczas badań naukowych związanych z rakiem, zainteresowała go kwestia udziału mikrotubul w podziałach komórkowych- i krok po kroku sformułował teorię, że mikrotubule są kontrolowane przez jakąś formę informatyki. Postawił również tezę, że część rozwiązania problemu świadomości może polegać na zrozumieniu działania mikrotubul w komórkach mózgowych, operacjach na poziomie molekularnym i supramolekularnym. Działania mikrotubul są niezwykle złożone, a ich rola jest wszechobecna w operacjach komórkowych- zdaniem Hameroffa- właśnie tam może następować przetwarzanie danych świadomości. Własną- iście przełomową teorię, dotyczącą możliwości przetwarzania informacji w tkance biologicznej- a zwłaszcza w mikrotubulach i innych częściach cytoszkieletu- omówił w swojej pierwszej książce „Ultimate Computing” (1987).

Poniżej- fascynujący wywiad ze Stuartem Hameroffem. Przeczytajcie Państwo, bo warto!

Wywiad ze Stuartem Hameroffem

Share

To mechanika kwantowa rozwikłała zagadkę świadomości- twierdzi doc. dr hab. Mirosław Kozłowski

Share

Zagadka świadomościMechanika kwantowa rozwikła zagadkę świadomości – twierdzi doc. dr hab. Mirosław Kozłowski z Instytutu Technologii Elektronowej w Warszawie.

Czy mechanika kwantowa pomoże w badaniach świadomości ?
„Aby zrozumieć, na czym polega świadomość, czy wolna wola i jaki jest mechanizm ich powstawania, trzeba porzucić klasyczną sokratejską koncepcję, zakładającą, że świadomość jest produktem mózgu. Wywodzący się z tego pogląd, że mózg jest komputerem, a wzbudzenia neuronów – akson – synapsa – akson są w istocie zerojedynkowymi bitami, niczego w istocie nie wyjaśnia” – tłumaczy dr Kozłowski. Przełom w badaniach nad psychiką i świadomością może – jego zdaniem – przynieść dopiero zastosowanie do ich opisu technik i metod mechaniki kwantowej.

„Zjawiska kwantowe występują nie tylko w telefonach komórkowych i w komputerach, ale również w neuronach, dzięki którym tworzymy obraz rzeczywistości. Dawniej to tylko intuicyjnie przeczuwano (prace Wolfganga Pauliego, Carla Gustawa Junga, Alfreda Whiteheada, Davida Bohma, Włodzimierza Sedlaka), obecnie mamy na to coraz więcej dowodów”.

Zdaniem wielu współczesnych fizyków zagadnienie świadomości związane jest ze strukturą czasoprzestrzeni w skali Plancka – podkreśla Kozłowski. Wskazali na to po raz pierwszy w swych pracach na początku lat 90. dwaj amerykańscy naukowcy Roger Penrose i Stuart Hameroff.

„Rozumowali tak: jeżeli mamy zaakceptować kwantową teorię świadomości, to musimy wybrać scenę, na której przebiegają procesy kwantowe. Tą sceną jest mózg czyli w ujęciu teorii kwantowej „pusta”, czterowymiarowa czasoprzestrzeń, która ma swoją wewnętrzną strukturę o niewyobrażalnie małej skali rzędu 10 do minus 35 metra (długość Plancka). Na tych odległościach czasoprzestrzeń przypomina „pianę”, której komórki mają objętość 10 do minus 105 metra sześciennego (atom przestrzennie prawie w stu procentach składa się z próżni kwantowej). Według współczesnej wiedzy ta właśnie próżnia gwarantuje stabilność atomów (wykazał to w swych pracach fizyk amerykański, Harold Puthoff). Jeżeli świadomość jest również umocowana w próżni kwantowej, to może ona wpływać na własności materii” – wyjaśnia naukowiec.

W teorii Penrose′a-Hameroffa „nośnikami świadomości” są mikrotubule wchodzące w skład aksonów. Mikrotubule stanowiące „szkielet” neuronów są zbudowane z cząstek białka – tubuliny. Rozmiary mikrotubul kwalifikują je jako struktury atomowe, w których obowiązują prawa teorii kwantów i efekty takie jak przykład efekt Casimira – mówi Kozłowski.

„Hendrik Casimir, duński fizyk pracujący w laboratoriach Philipsa, przedstawił w roku 1948 teoretyczne uzasadnienie, że na odległościach rzędu nanometrów, między nienaładowanymi płaszczyznami występuje dodatkowa siła przyciągająca te płaszczyzny ku sobie („ciśnienie próżni”), wywołana przez różnice gęstości pola elektromagnetycznego między płaszczyznami i na zewnątrz nich. Pierwsze doświadczenie przekonująco potwierdzające istnienie siły Casimira zostało wykonane w roku 1997 przez Steve′a Lamoreaux z Uniwersytetu Waszyngtona w Seattle” – podkreśla Kozłowski.

Jakie to będzie miało konsekwencje w przypadku teorii kwantowej świadomości? Nie wiem – odpowiada dr Kozłowski. Znaków zapytania jest wiele.

„Nie umiemy na przykład jeszcze przewidzieć, czy powiodą się próby skonstruowania kwantowego modelu telepatii (o ile taka istnieje), czy kwantowej interpretacji granicznych stanów świadomości. Wyjaśnienia wymaga też rola, jaką mogą odkrywać w świadomości chociażby takie procesy jak splecenie stanów kwantowych (dwa fotony wyemitowane z jednego źródła wiedzą o sobie wszystko, nawet jeżeli znajdują się w różnych galaktykach), czy dekoherencja tych stanów (przejście od własności kwantowych stanu do własności klasycznych). Niemniej prawidłowa interpretacja tych procesów pozwoli zrozumieć nam na nowo, czym tak naprawdę jest świadomość, jak ona powstaje, jak rozwija się i kształtuje” – konkluduje naukowiec.

Tropów jest bardzo wiele i nikt nie wie dokąd nas zaprowadzą. Co się na przykład stanie – pyta retorycznie dr Kozłowski – jeśli wyobrazimy sobie, że czasoprzestrzeń wewnątrz mikrotubul ma te same własności jak czasoprzestrzeń wypełniająca cały Wszechświat?

„W czasoprzestrzeni zachodzą skomplikowane procesy kreacji i anihilacji cząstek. Przebieg tych procesów jest inny w czasoprzestrzeni ograniczonej, na przykład przez przewodzące elektrycznie struktury, i różni się od procesów przebiegających w pustej czasoprzestrzeni. W ostatecznym rozrachunku obecność mikrotubul modyfikuje lokalnie czasoprzestrzeń. Ona „wie” o tym, że jesteśmy i może na nas wpływać, zmieniając kwantowe stany w mikrotubulach. Czyż nie prowadzi to do oszałamiających wniosków”? – pyta Kozłowski i przytacza jeden z nich.

Na przykład wszelkie zmiany struktury materii w naszej części czasoprzestrzeni dokonane przez świadomość, bez opóźnienia w czasie, mogłyby – jak sądzi naukowiec – zostać odnotowane w dowolnie odległej części czasoprzestrzeni, na przykład w innej galaktyce. Bajka, science-fiction, czy niemożliwy do ogarnięcia kolejny paradoks, jaki naszemu rozumieniu świata serwuje fizyka świadomości?

PAP – Nauka w Polsce, Waldemar Pławski

Share

Mehran Keshe ujawnił urządzenie, które zakończy wojny i umożliwi eksplorację Kosmosu

Share

Technologie Mehrana Keshego fascynują świat. Mówi się o nich coraz więcej, coraz liczniejsze społeczności przysłuchują się słynnym learning`om szefa fundacji Keshe, zmieniają siebie i otoczenie za sprawą technologii, które kompletnie rekonfigurują paradygmaty.
14 kwietnia 2016 Mehran Tavakoli Keshe ujawnił urządzenie, które- zdaniem jego twórcy- działa dokładnie jak Słońce.  Czekał z ujawnieniem jego konstrukcji do momentu, w którym rozwój duchowy ludzkości pozwoli zaakceptować technologię plazmy w miejsce technologii materii. Jego zdaniem, to również początek prawdziwej technologii kosmicznej.  Wykorzystane tu zjawisko to praktycznie nowoczesna technologia żywienia (powielanie gansów- czyli gazów w stanie stałym- z żywności). W praktyce to koniec problemów z żywnością, czy też roślinnymi substancjami, także leczniczymi. (Zdaniem Dra Keshe nie należy mylić technologii plazmy z homeopatią, która- w jego opinii, jest niezwykle efektywną metodą leczniczą- czyli DZIAŁA).
Najprostsza konstrukcja reaktora to kryształowy kielich z wodą i rozpuszczonymi w niej gansami .  Wlewa się wodę do kielicha, oraz do gansów, w dwóch pojemnikach plastikowych (jeden z gansem dwutlenku węgla, drugi z gansem tlenku miedzi). Po wymieszaniu- kiedy gansy osiądą w końcu na dnie, pobiera się po kilka kropel z każdego z pojemników i wlewa do kielicha z wodą- czyli rdzenia reaktora. W ten sposób w kielichu, w płynie, znajdzie się energia homogenicznej plazmy- olbrzymia, wielokrotnie przekraczająca zawartą w bombie zrzuconej na Hiroshimę.

Keshe zademonstrował funkcjonalność urządzenia do wzmacniania intencji. (Bezpośrednio, podczas prezentacji uniemożliwiało ono pisanie na ekranie.) Jak zaznaczył Keshe, można za jego pomocą uniemożliwić działanie wszelkiego typu broni, z atomową włącznie.

Taki reaktor- zdaniem Keshego- ma trwałość tysięcy lat, energia którą z niego można czerpać jest praktycznie nieograniczona. Dodatkowo, wprowadzając wodę w kielichu w wir można uzyskać napęd „antygrawitacyjny”.  Zainteresowanych szczegółami odsyłam na stronę keshe.pl

Share

Albert Einstein: wszystko jest energią

Share

„Wszystko jest energią. Wszystko. Dostrój się do częstotliwości tego, czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.”
~ Albert Einstein

Albert Einstein- rudymenta

Share

Nassim Haramein- THE CONNECTED UNIVERSE

Share

THE CONNECTED UNIVERSE to wspaniały film zrealizowany siłami fundacji Nassima Harameina.  Poniżej jego istotne fragmenty w przekładzie polskim Wojtka Luciejewskiego. Poniżej link otwierający playlistę na jego kanale na YouTube.  A jeśli te fragmenty przypadną Państwu do gustu- może zechcecie obejrzeć cały film?

Zainteresowani obejrzeniem całego filmu mogą to uczynić na vimeo,  film można tam obejrzeć za niecałe 20zł, lub kupić za 79zł.
https://vimeo.com/ondemand/theconnecteduniverse

Zróbcie sobie Państwo zieloną herbatę- i przyjemność. Wszystko się potem dla Was zmieni.

 

Share