Archiwa tagu: Gregg Braden

Gregg Braden o kwantowej medycynie

Share

Gregg Braden o kwantowej medycynie. To się dzieje naprawdę. Żyjemy w czasach kompletnej zmiany paradygmatów…

Share

Gregg Braden- nauka kreacji

Share

*Świat w swojej esencji nie jest niczym więcej niczym mniej niż odbiciem tego, czym staliśmy się w naszym wnętrzu, naszych myślach, emocjach, uczuciach, naszych wierzeniach, modlitwach (…). Zamiast myśleć o wszechświecie jako o czymś już stworzonym, w którego środek zostaliśmy wrzuceni i mamy jego doświadczenia, musimy pojąć, że wszechświat jest rezultatem tego co robimy/stwarzamy w naszym życiu.*

Ta myśl jest fundamentem filozofii kwantowego postrzegania wszechświata jako jednej całości, propagowanej przez autora fascynujących publikacji odnoszących się do fundamentalnej roli kreacyjnej naszej świadomości. Gregg Braden jest autorem poczytnym, lekko i łatwo przybliżającym kwantowy światopogląd. Jego książki to bestsellery, a jego wykłady i prezentacje przyciągają nieodparcie do głoszonego przez niego, fascynującego paradygmatu. W zamieszczonym filmie możesz się z nim wstępnie zapoznać- wierz mi- warto. Nie będzie trudno i nudno- będzie fantastycznie!

 

Share

KWANTOWA APOKALIPSA

Share

W pigułce- o co w tym wszystkim chodzi… Film niezwykły- z polskimi  napisami- polecam gorąco!
W filmie wystąpiło wiele znakomitych umysłów naszych czasów.

Share

Gregg Braden o kryzysie…

Share

Kryzys – tragedia czy szansa? Czy to słowo budzi w Was przerażenie? Co mogę otrzymać od świata, w którym żyję? To pytanie, które już nas daleko nie zaprowadzi. Jakie więc pytanie stanie się bramą do Nowego Świata, wyłaniającego się w przestrzeni czekającej za progiem naszych przebrzmiałych już idei i przekonań?

Share

Kwantowy Umysł – twórcza świadomość

Share

Kwantowy umysłKwantowy Umysł – twórcza świadomość.

Według mechaniki newtonowskiej wszechświat jest rozpatrywany w kategoriach cząsteczek, których zachowanie można poznać i przewidzieć w każdym momencie czasu. Jest jak bile na stole bilardowym. Jeśli posiadamy informacje o sile, z jaką jedna bila uderza w drugą (prędkość, kąt itd.) to można przewidzieć drogę i miejsce zatrzymania uderzanej bili, a także pozostałych bili na stole. Tak więc mechanika newtonowska postrzega najmniejsze jednostki, z jakich składa się nasz świat jako rzeczy.

Fizyka kwantowa spogląda na wszechświat inaczej. W ostatnich latach naukowcy odkryli technologie, które umożliwiły udokumentowanie dziwnych a czasami wręcz cudownych zachowań kwantowej energii, która formuje zarówno nasz wszechświat jak i nasze ciała.

Przykłady:

– Energia kwantowa może istnieć w dwóch różnych formach: jako widzialne cząsteczki lub niewidzialne fale. W obydwu przypadkach ta energia dalej istnieje dając się po prostu poznać w różnych formach.

– Kwantowa cząsteczka może być tylko w jednym miejscu, w dwóch miejscach naraz, lub nawet w wielu miejscach równocześnie. Interesującą rzeczą jest tu jednakże fakt, że niezależnie od odległości fizycznej, w jakich się one znajdują, są zawsze ze sobą połączone.

– Kwantowe cząsteczki potrafią komunikować się ze sobą w różnych punktach czasu i przestrzeni w sposób natychmiastowy. Nie są ograniczone pojęciami teraźniejszości, przeszłości ani przyszłości. Dla takiej cząsteczki określenie „wtedy” to „teraz” a „tam” może oznaczać dla niej „tutaj”.

Te rzeczy są ważne, gdyż my także składamy się z tych kwantowych cząsteczek, które w odpowiednich warunkach zachowują się w cudowny sposób. Wynika stąd pytanie: Jeśli kwantowe cząsteczki nie są ograniczone przez naukowe „prawa” – przynajmniej takimi, jakimi je znamy dzisiaj – a my składamy się z tych cząsteczek, to czy także możemy dokonywać cudownych rzeczy? Innymi słowy, czy takie zachowanie jest jak to określają fizycy „anomalią” demonstrując w ten sposób nasze naukowe ograniczenia, czy może pokazuje nam tak naprawdę coś innego? Czy swoboda tych cząsteczek w czasie i przestrzeni ukazuje nam wolność możliwą w naszym życiu? Śledząc wszystkie badania, dokumentacje i bezpośrednie doświadczenia tych, którzy przekroczyli ograniczenia własnych przekonań, bez wahania można udzielić jednoznacznej odpowiedzi – tak.

Jeżeli cząsteczki, z których się składamy potrafią być w natychmiastowej komunikacji pomiędzy sobą, być w dwóch miejscach naraz a nawet zmieniać przeszłość poprzez zmiany w teraźniejszości, to my także to potrafimy.

Jedyna różnica pomiędzy tymi wyizolowanymi cząsteczkami a nami jest taka, że my składamy się z mnóstwa tych cząsteczek połączonych poprzez tajemniczy materiał, który wypełnia miejsca określane kiedyś jako pusta przestrzeń – rodzaj energii, którą dopiero zaczynamy rozumieć. To właśnie niedawne uznanie tej dziwnej formy energii poprzez główny nurt nauki spowodowało, że zaczęliśmy spoglądać na nas we wszechświecie w sposób niemal holistyczny.

W 1944 roku, Max Planck, uznawany przez wielu za ojca teorii kwantowej, zszokował świat stwierdzając, że istnieje „macierz, matryca” energii, która jest podstawą, wzorem naszego fizycznego świata.

Kiedy Max Planck odbierał Nagrodę Nobla powiedział “Jako człowiek, który poświęcił całe swoje życie na najbardziej zdroworozsądkową naukę – studia nad atomem mogę Was zapewnić jako rezultat moich badań, że w istocie… nie ma czegoś takiego jak materia. Materia w takim sensie w jakim ją postrzegamy wywodzi się i istnieje jedynie dzięki sile, która wprawia cząstki w drgania i trzyma ten malutki układ słoneczny w całości. Musimy przyjąć, że za tą siłą kryje się inteligenty i świadomy umysł. Ten umysł jest macierzą całej materii i całego wszechświata.”

W tym miejscu czystej energii zaczyna się wszystko – od narodzin gwiazd, naszego DNA, aż po nasze najgłębsze związki, pokój między narodami i własne uzdrawianie. Pojęcie matrycy Plancka jest w nauce na tyle nowe, że naukowcy dotąd nie nadali mu konkretnej, pojedynczej nazwy. Niektórzy używają po prostu pojęcia „pole” lub „kwantowy hologram”. Inni odbiegając od czysto naukowo-technicznych pojęć używają nazw typu „Umysł Boga”, „Umysł Natury”, „Uniwersalny Umysł” i innych bardziej duchowo brzmiących. Eksperyment, który udowodnił istnienie tej matrycy dostarcza brakującego ogniwa, które łączy teraz nasze duchowe doświadczenia wiary, wyobraźni i modlitwy z cudami otaczającego nas świata.

Powodem, dla którego słowa Plancka mają taką siłę jest to, że na zawsze zmieniły one nasz pogląd na nasze ciała, nasz świat i naszą rolę we wszechświecie. Sugerują, że jesteśmy czymś więcej niż tylko „obserwatorami” jak to określają naukowcy; istniejąc tylko w krótkiej chwili czasu w świecie już stworzonym. Poprzez związek, który łączy wszystkie rzeczy, eksperymenty wykazały, że bezpośrednio wpływamy na fale i cząsteczki wszechświata. Mówiąc krótko, wszechświat odpowiada na nasze przekonania. Ta różnica postrzegania nas raczej jako twórców rzeczywistości a nie jako biernych obserwatorów wywołała zacięty spór pośród największych umysłów ostatnich czasów.

Na przykład A. Einstein uważał, że mamy mały wpływ na wszechświat jako całość i mamy szczęście, że potrafimy zrozumieć przynajmniej jego małą cząstkę. Stwierdził, że żyjemy w świecie, który istnieje niezależnie od istot ludzkich, który objawia się nam jako wielka, wieczna zagadka, częściowo dostępna naszemu badaniu i myśleniu. W przeciwieństwie do Einsteina jego kolega, uhonorowany fizyk John Wheeler oferuje całkowicie inny pogląd na nasza rolę w tworzeniu. Jego badania doprowadziły go do przekonania, że żyjemy we wszechświecie, w którym świadomość jest nie tylko ważna, ale także stwórcza, w którym jesteśmy czynnymi uczestnikami.

Wyjaśniając swoje przekonanie stwierdza, że nie można wyobrazić sobie wszechświata, w którym gdzieś i w jakimś odcinku czasu nie istnieje obserwator, gdyż samą istotą materii wszechświata są właśnie akty obserwatora – uczestnictwo. W całkowicie rewolucyjnej interpretacji naszych związków ze światem stwierdza, że jest niemożliwa tylko sama obserwacja otaczającego nas świata. Nigdy nie możemy być jedynie obserwatorami, gdyż kiedy obserwujemy tworzymy lub modyfikujemy to, co jest stworzone. Czasem efekty naszych obserwacji są prawie niezauważalne, ale z pewnością istnieją. Odkrycia ostatnich lat sugerują, że nasz akt obserwacji świata jest sam w sobie aktem tworzenia a tym, co tworzy jest nasza świadomość. Te odkrycia wydają się popierać propozycję Wheelera abyśmy nie myśleli o sobie jako jedynie widzach, którzy nie mają żadnego wpływu na świat, który obserwujemy.

Kiedy więc przeglądamy nasze życie widząc naszą duchowość, dobra materialne, nasze związki i kariery, nasze największe miłości i osiągnięcia, a także nasze obawy, lęki lub brak tych wszystkich rzeczy – to być może spoglądamy bezpośrednio w lustro naszych najprawdziwszych a czasami najbardziej nieuświadomionych przekonań.

Na podstawie książki „The Spontaneous Healing of Belief”
– Gregg Braden

Share

Matrix Energetix- Matryca Energetyczna

Share

 

Matrix EnergetixMatryca Energetyczna. Czym jest? Ponieważ daje nieograniczone możliwości modelowania rzeczywistości, chciałoby się opisać je jak najzręczniej. Ponieważ bardzo pięknie zrobiła to Marzena Pillado, wklejam tu jej artykuł z przekonaniem, że zainspiruje i poprowadzi.


„Platon, dawno, dawno temu, odczuł, że świat, w którym żyjemy, jest złudzeniem. Jest odbiciem świata idei, które są pierwowzorami przedmiotów, a przedmioty to jedynie cienie rzeczywistych bytów. Czy platońska „idea” nie jest łudząco podobna do pojęcia informacji?
Gdzie mieszka informacja, skąd wszystko przychodzi i dokąd odchodzi? Czy pola morfogenetyczne Sheldrake’a czyli coś na kształt niewidzialnych wzorów czy schematów konstrukcyjnych nie są zbiorami platońskich idei? Wygląda na to, że Platon wyczuł już parę setek lat przed naszą erą coś, co teraz powoli zaczyna nabierać kształtów i przebijać się do ludzkiej świadomości. Mówi się o tym coraz głośniej i coraz śmielej, pisze się o tym coraz częściej.
Po zapoznaniu się z teorią pól morficznych Ruperta Sheldrake’a, z informacjami z książek Gregga Bradena, z „Transerfingiem rzeczywistości” Vadima Zelanda, z „Diagnostyką Karmy” Siergieja Łazariewa, z techniką dwupunktu opisaną w „Matrycy energetycznej” Richarda Bartletta czy innymi fantastycznymi pomysłami z „Fizyki cudów” tegoż autora lub wielu innych, których nie sposób tu wszystkich wymienić, aż w końcu – z najnowszymi odkryciami fizyków kwantowych, dochodzimy do wniosku, że właściwie wszyscy mówią o tym samym, oblekając to jedynie w nieco inne słowa. Jeszcze innymi słowami od wieków mówią o tym religie – czy ciała obrócone w proch nie odrodzą się właśnie według zachowanego wzoru? A kto, jak nie religie Wschodu przekazują nam koncepcję, że widzialny świat to maja, iluzja, złudzenie?
Vadim Zeland, autor wieloksięgu „Transerfing rzeczywistości” stwierdza: „Przestrzeń wariantów jest strukturą informacyjną. Jest to nieskończone pole informacji zawierające wszelkie możliwe warianty wszystkich mogących mieć miejsce zdarzeń. W przestrzeni wariantów znajduje się wszystko dla każdego. Każdy otrzymuje to, co wybiera. Masz prawo wyboru właśnie dlatego, że nieskończona ilość wariantów już istnieje.”
Richard Bartlett: „Matryca jest tym, z czego nieustannie powstaje cała materia. W każdym kolejnym momencie w obrębie siatki morficznej masz dostęp do potencjalnej, nieskończonej liczby możliwości. Zgodnie z teorią kwantową – w każdym momencie możliwe są różne wyniki.”
David Bohm: „Eksperyment z bliźniaczymi fotonami, które przekazują sobie informacje natychmiast, bez żadnego upływu czasu, bez względu na to, w jakiej są od siebie odległości dowodzi, że obiektywna rzeczywistość nie istnieje i mimo jej pozornej trwałości jest ona w istocie złudzeniem – gigantycznym i niezwykle szczegółowym hologramem.”
Fritjof Capra: „Atomy składają się z cząsteczek, a te cząsteczki nie są zrobione z żadnej materialnej substancji. To, co obserwujemy, to dynamiczne wzorce nieustannie zmieniające się jeden w drugi – nieustanny taniec energii; jest tam ruch, lecz ostatecznie nie ma ruchomych obiektów, jest aktywność, lecz nie ma aktorów, nie ma tancerzy, jest tylko taniec.”
Jest tylko taniec… Tańczmy zatem! Ale nie tak, jak nam zagrają. Bo skoro możemy tańczyć, to możemy też grać. Mimo, że nas nie ma, jednak poruszamy się. Każdy nasz ruch – to wybór, wybór dokonany w oparciu o naszą świadomość, która może urzeczywistnić któryś z wariantów istniejących w świecie równoległym w postaci wirtualnej. Z nieskończonej ilości możliwości urzeczywistni się tylko ta, która zostanie przez nas wybrana. Czy wierzycie w to?
Buddysta wierzy, Budda wie – powiedział kiedyś Osho.
Powyższe zdanie przypomniało mi się, gdy wyczytałam nie tak dawno treści całkiem podobne w swojej wymowie w książce Richarda Bartletta, „Matryca energetyczna”: „Gdy wiesz, a nie tylko wierzysz, że na coś zasługujesz, możesz to mieć. Mogę robić to, co robię, ponieważ wiem, że to się wydarzy.
Zrób to tą częścią siebie, która wie, że możesz tego dokonać, a to się zdarzy. A jeśli nie wydarzy się od razu, nie ustępuj.”
Gdy wiesz, a nie tylko wierzysz… no właśnie. Możliwości sprawdzania jest wiele, ja – zaintrygowana i zachwycona efektami działania techniki dwupunktu, wybrałam kurs Matrix Energetics. Byłam, przekonałam się, doświadczyłam, wiem. Kolokwialnie mówiąc, nauczyłam się energią powalać ludzi na podłogę, również pozwoliłam, aby mnie powalano. Szybko, łatwo i skutecznie. Ale zwalanie z nóg to jedynie widowiskowy fragment czegoś o wiele głębszego.
Dla tych, którzy nie czytali książek Richarda Bartletta, podam w skrócie: na początek, aby się nauczyć o co w tym wszystkim właściwie chodzi, stajemy wyprostowani i (na ogół) zamykamy oczy. Jedna osoba stoi za nami, aby nas podtrzymać i ułożyć lub usadzić na podłodze, a druga – działa, czyli uruchamia i przekazuje nam falę z intencją. W czasie od ułamka sekundy do paru sekund zaczynamy odczuwać bardzo wyraźnie, że jakaś siła spływa na nas i delikatnie, acz stanowczo, odgina nasze ciało do tego stopnia, że przewracamy się do tyłu.
Podczas pracy z tematami z przyszłości ruch często odbywa się do przodu, czyli „lecimy na twarz”. Pierwsze zetknięcie z falą na większość osób działa… rozweselająco. Po prostu wrażenie jest tak niesamowite, nietypowe i zaskakujące, że zaczynamy się śmiać: świadomość jest w szoku, że to jednak prawda, że to istnieje, że to takie łatwe…
Możliwości zastosowania fali są właściwie prawie nieograniczone. Bartlett przypomina: „Musimy jedynie zrobić to, o czym mówiła Królowa w „Alicji w Krainie Czarów”: musimy mieć pewność, że nawet sześć niemożliwych rzeczy wydarzy się jeszcze przed śniadaniem! Przeniesiemy się wtedy w sferę myśli, gdzie magia i cuda są możliwe. Właśnie z tej sfery pochodzi i w niej mieszka Matryca Energetyczna.”
Co ciekawe – zupełnie „przypadkiem” odkryłam, że fala „kotwiczy się” i zaczyna potem działać spontanicznie: parę dni temu podczas spaceru brzegiem morza, zatrzymałam się na chwilę, zamknęłam oczy i pozostałam w stanie nie – umysłu. Nie minęło parę sekund jak, zaskoczona, odczułam znajome odginanie ciała do tyłu. Natychmiast usiadłam na piasku, zanim zostałabym przewrócona. Gdy już ochłonęłam, zaczęłam się zastanawiać, co właściwie się stało i dlaczego? Nie wywoływałam fali, nie pomyślałam żadnej intencji, nie zrobiłam niczego oprócz stanięcia w miejscu, zamknięcia oczu i zatrzymania myśli. A jednak Matryca poczęstowała mnie falą. Dopiero gdy to się stało, przypomniało mi się: „Gdy potrafisz uspokoić myśli, wchodzisz w rezonans z wielkim morzem energii wszechświata, czyli polem punktu zerowego. Przestań się starać zrozumieć, jak to się dzieje i po prostu pozwól, aby się działo. W chwili, gdy przestaniesz aktywnie myśleć, możesz stać się jednością z obiektem swoich myśli – jesteś splątany z perspektywy kwantowej i wtedy następuje pożądana przez ciebie zmiana. (Bartlett)
Odczucie działania Matrycy Energetycznej na własnym ciele powoduje, że nabieramy przekonania. Uczymy się wiedzieć, zamiast tylko wierzyć. Jest to doznanie, które burzy stare programy, jeśli ktoś ma problemy ze zwaleniem ich w sposób świadomy. Nagle jesteśmy świadkami tego, jak jakaś niesamowita moc, której przecież częścią jesteśmy, spływa na nas i oplata nas siłą swego niewidzialnego istnienia. Piękna symbioza. Zespolenie ze Źródłem, które odtąd możemy przywoływać kiedy tylko chcemy i sycić się nim do woli. Oto naprawdę dotyka nas to, czego nie widać – fala osławionej Boskiej Matrycy.
Nasze przekonania określają to, co jest dla nas możliwe. Od nas zależy wybór. Trzeba jedynie uwolnić wszelkie wątpliwości i działać z poczuciem pewności, nie pozwolić, aby umysł dokonał korekty do znajomego nam stanu rzeczywistości uzgodnionej, w której na ogół nic niesamowitego się nie wydarza, bo jesteśmy ciałem w świecie twardej materii – zatem cuda są niemożliwe. Tymczasem tak naprawdę „nie istniejemy”, nie jesteśmy ciałem – jesteśmy ZBIOREM INFORMACJI i możemy działać w przestrzeni rzeczywistości nieuzgodnionej zmieniając częstotliwość, gęstość lub jakość wzorców światła budujących naszą rzeczywistość.
Sposób, w jaki postrzegamy fizyczną realność, ustalone i utrwalone wzorce, tworzą matrycę codziennych, zwykłych, powtarzalnych doświadczeń, a tymczasem wszędzie dookoła oscylują inne, nowe, szalone możliwości! Są w zasięgu ręki! Zgodnie z teorią kwantową – w każdym momencie możliwe są różne wyniki. Wszędzie wokół nas dzieją się światy równoległe, a przeszłość i przyszłość są teraz. Teraz – to wieczność. Wszystko jest wieczne. Wierzysz? Nie wierz! Sprawdź sam!
Richard Bartlett mówi: „Poddaj się! Na ułamek sekundy wyjdź z czasoprzestrzeni. Chociaż przez chwilę odczuj nową rzeczywistość, a stan twojego otwartego oczekiwania stanie się twoją kwantową modlitwą. Niech pierwiastek łaski wszechświata zmienia elementy twojego życia.”
Odczucie fali Boskiej Matrycy pozostawiło we mnie pewność podobną do tej, której doświadczyłam już kiedyś w Peru, po spotkaniu z ayahuaską: od teraz już nic nie będzie takie samo…
Zatem, nowe motto na co dzień: Ja mogę! To łatwe! Niech!”

 

 

Share