Archiwa tagu: multiwers

Tworzenie rzeczywistości- Jörg Starkmuth

Share

„Nasza świadomość przez funkcje filtrowania swoich spostrzeżeń ogranicza się do małego wycinka multiversu. Gdy porusza się poprzez „przestrzeń możliwości”, powstaje iluzja czasu i zmiany.[…]

Postrzeganie (osobista percepcja- przyp. tłumaczki), przemilcza ogromną część wszystkich możliwości, kreując OKREŚLONĄ rzeczywistość. W ten sposób, z chaosu możliwości, powstaje przejrzysty i logiczny świat.[…]

Świat, którego doświadczamy, powstaje przede wszystkim przez świadome postrzeganie, które z gigantycznego spektrum wszystkich możliwości tworzy określoną, bardziej lub mniej ograniczoną rzeczywistość.[…]”

~ Jörg Starkmuth, Die Entstehung der Realität

 

Share

Czy równoległe wszechświaty istnieją?

Share

Amerykański kosmolog zaobserwował świetliste punkty na krańcach naszego uniwersum. Czy są dowodem na istnienie innych wszechświatów?

Nie od dziś wiadomo, że – zgodnie z teorią Wielkiego Wybuchu – wszechświat stale się rozszerza. Jednocześnie oznacza to, że ma on swoje granice. Dlatego naukowcy są przekonani, że za jego „kulisami” znajduje się o wiele więcej niż możemy sobie wyobrazić. Na przykład inne wszechświaty, które podobnie jak nasz, „rozpychają się łokciami” i napierają na swoich sąsiadów.

Najnowsze dane zebrane przez należący do Europejskiej Agencji Kosmicznej teleskop Plancka są tego pierwszym dowodem – donosi prestiżowy brytyjski magazyn „New Scientist”. W obliczu odkrycia stwierdzenie „nie jesteśmy sami we wszechświecie” może nabrać zupełnie nowego znaczenia.

Kolizje wszechświatów

Jasne punkty zaobserwowane na mapach promieniowania CMB (mikrofalowe promieniowanie tła będące pozostałością po wczesnych etapach ewolucji naszego uniwersum) przez dr Ranga-Ram Chary’ego z kalifornijskiego ośrodka misji Planck (U.S. Planck Data Center) są, jak sugeruje badacz, śladem materii kosmicznej pochodzącej z sąsiednich wszechświatów. Według Chary’ego materia ta „wdziera się” do naszego wszechświata.

Tego rodzaju kolizja wszechświatów jest prawdopodobna, jeśli założymy, że nasz Wszechświat jest tylko jedną z wielu „baniek”. Wieloświat, czyli zbiór wszelkich potencjalnie istniejących wszechświatów, mógł powstać w wyniku tzw. inflacji kosmologicznej – procesu ekspansji materii zapoczątkowanej w momencie Wielkiego Wybuchu.

Multiuniwersum

Inflacja ta trwa nieustannie. Zdaniem Alana Gutha z Massachusetts Institute of Technology to proces nieskończony, prowadzący do regularnego powstawania nowych wszechświatów, także w obrębie tych już istniejących.

Naukowcy zakładają, że każdym z wszechświatów rządzą inne prawa fizyki. Wszystkie zjawiska fizyczne, które mogły wydarzyć się wieloświecie, już się wydarzyły. I z pewnością wydarzą się ponownie. Dlatego nasz Wszechświat nie jest wyjątkowy – podobnych w wieloświecie było, jest i będzie całe mnóstwo.

Jednak zbadanie sąsiednich „baniek” dotychczas wydawało się niemożliwe. Dlaczego? Światło, będące najważniejszym nośnikiem danych w kosmosie, jest zbyt wolne, by przekazać informację z jednego wszechświata do drugiego.

W poszukiwaniu plam

Okazuje się jednak, że o sąsiednich wszechświatach dowiemy się czegoś więcej, jeżeli przyjrzymy się miejscom, w którym stykają bądź w przeszłości stykały się z naszym, pozostawiając odcisk widoczny wspomnianych mapach promieniowania CMB.

W 2007 roku zespół dra Matthew Johnsona z York University w Toronto założył, że zderzenia innych wszechświatów z naszym mogą odzwierciedlać jasne, koliste ślady, rozżarzone „pierścienie fotonów”. Szukali ich na obrazach uzyskanych przez należącą do NASA satelitę WMAP, będącą prekursorem teleskopu Plancka. Jak dotąd nie znaleźli żadnego.

Ślady te – choć w nieco innej postaci – na obrazach wykonanych przez teleskop Plancka dostrzegł jednak dr Ranga-Ram Chary. Jak tego dokonał? Zdjęcia całego nieba odfiltrował tak, by nie przedstawiały „naszych” gwiazd, gazów i pyłu. Słowem, usunął z nich wszystko, co jego zdaniem przynależy do naszego wszechświata.

W odpowiedniej częstotliwości rozsiane po całej „mapie” plamy stają się widoczne i uzyskują bardzo jasną barwę. Jeśli podejrzenia Chary’ego są słuszne, zaobserwowane anomalie są śladami po zderzeniach naszego wszechświata z innymi wszechświatami.

Ślady Wielkiego Wybuchu

Chary sądzi, że ślady powstały kilkaset tysięcy lat po Wielkim Wybuchu – najprawdopodobniej w czasie, gdy w naszym wszechświecie z protonów i elektronów wytworzył się wodór. Światło wyemitowane w trakcie tzw. rekombinacji, czyli procesu tworzenia się tego pierwiastka, jest „znakiem rozpoznawczym” naszego wszechświata – mówi w rozmowie z New Scientist Jens Chluba z University of Cambridge. Ślady będące pozostałością rekombinacji są wciąż widoczne w naszym Wszechświecie.

– Każdy wszechświat powinien pozostawiać po sobie inne ślady – dodaje naukowiec.

Właśnie dlatego Chary mógł dostrzec i wyróżnić na odpowiednio przefiltrowanych teleskopowych obrazach ślady pozostawione przez sąsiednie uniwersa – okazało się, że zaobserwowane przez niego plamy są 4500 razy jaśniejsze od pozostałych, „zwykłych” śladów rekombinacji, która zaszła w naszym Wszechświecie.

Dlaczego? Chary stawia następującą tezę: światło wyemitowane w procesie rekombinacji w poszczególnych punktach stało się jaśniejsze w efekcie zetknięcia się dwóch wszechświatów. Według Chary’ego warunkiem powstania jasnej plamy jest, aby sąsiedni wszechświat w punkcie kolizji miał około 100 razy więcej protonów i elektronów niż nasz.

Twarde dowody

Zdaniem Jensa Chluby tez Chary’ego nie da się wykluczyć. – W ramach teorii alternatywnych wszechświatów jest to absolutnie możliwe – mówi. – Jestem pewien, że Chary dołożył wszelkich starań, by przeprowadzone przez niego badanie miało „ręce i nogi”. Jego praca zasługuje na kontynuację i jeszcze dokładniejszą analizę – uważa.

Sceptycznie do sprawy odnosi się z kolei Joseph Silk z Johns Hopkins University w Baltimore. Choć twierdzi, że praca Chary’ego jest ciekawą analizą anomalii w danych pozyskanych z teleskopu Plancka, jego zdaniem twierdzenia o istnieniu „alternatywnych wszechświatów” są kompletnie nieprzekonujące.

Sam Chary przyznaje, że zaproponowana przez niego teoria jest na obecnym etapie jedynie sugestią. Choć, jak przyznaje – ekscytującą. – Tezy tego rodzaju wymagają twardych dowodów – zaznacza. A tych, póki co, nie ma.

Dostarczyć ich może jedna z najnowszych inicjatyw Centrum Lotów Kosmicznych NASA imienia Roberta H. Goddarda w stanie Maryland. Naukowcy z tego ośrodka na koniec 2016 roku planują uruchomienie technologii PIXIE (Primordial Inflation Explorer), która pozwoli m.in. na dokładniejszą analizę śladów zaobserwowanych przez Chary’ego – o ile te na prawdę istnieją.

Ale nawet jeśli jego twierdzenia się nie sprawdzą, teoria o wieloświecie nie przestanie spędzać snu z powiek niemal żadnemu astrofizykowi.

Share

WSZECHŚWIATY RÓWNOLEGŁE- dodatkowe wymiary kosmosu

Share

Niektórzy znani fizycy uważają, że dysponujemy już dowodem na istnienie wszechświatów innych niż ten, w którym żyjemy. Jedna z hipotez zakłada, że Układ Słoneczny, nasza planeta i my sami jesteśmy zmultiplikowani w innych wszechświatach. Sobowtóry naszego świata mogą istnieć w czymś, co naukowcy nazywają „multiwersem”. Poprzez przeprowadzanie pionierskich doświadczeń z wykorzystaniem zaawansowanych zderzaczy cząstek, badacze poszukują dodatkowych wymiarów i wszechświatów równoległych.

Share